¤ Imperium FAXu - Pete Namlook ¤

Czy w skomercjalizowanym świecie muzycznym XX wieku można kultywować niezależność artystyczną i promować młodych artystów nie mając na celu profitów ze sprzedaży? Zapraszam do zapoznania się z historią niezwykłego człowieka, któremu udało się stworzyć prawdziwie niezależną wytwórnię poważaną w całym elektronicznym świecie, który jednocześnie walczy o niezależność młodych, obiecujących twórców zanim wpadną w tryby nastawionego na zysk światowego rynku muzycznego.

Tło historyczne

Pete Namlook naprawdę nazywa się Peter Kuhlmann i jest Niemcem. Artystyczny pseudonim "Namlook" to jego nazwisko odczytane wspak w transkrypcji angielskojęzycznej. Wychował się w niezamożnej, robotniczej rodzinie we Frankfurcie. W rodzinie Kuhlmannów nikt nie odebrał muzycznego wykształcenia, ani nie był muzykiem, jednak to rodzina wpoiła Peterowi wrażliwość i miłość do natury, dzięki którym on sam tłumaczy swoją późniejszą fascynację muzyką. Największy wpływ na Petera miał jego stryjeczny dziadek mieszkający na wsi. To on wpoił mu miłość do przyrody i wyostrzył jego zmysły w kierunku środowiska naturalnego. Nauczył go, że po śmierci nie będzie potrzebował niczego co posiadał za życia i dlatego należy się dzielić tym co się ma i pomagać innym. Właśnie to przesłanie towarzyszyło Kuhlmannowi przez całe życie aż po dzień dzisiejszy.

W jego rozwoju muzycznym bardzo ważny był moment kiedy rodzice kupili mu pierwszy prawdziwy instrument, gitarę akustyczną. Nie był to wysokiej klasy instrument, gdyż sytuacja finansowa nie pozwalała na wydatek większy niż 50 marek, lecz młody Peter postanowił w jak największym stopniu poznać i opanować jego tajniki. Najtrudniej było właściwie nastroić gitarę, potem na podstawie tabulatur beatlesowskich utworów nauczył się akordów, poźniej zafascynował się jazzowymi standardami, zaczął grać solówki.

W 1974 roku wyjechał z ojcem na wakacje do Turcji i właśnie tam dokonała się w nim przemiana, która nakreśliła kierunek jego muzycznych zainteresowań. Muzyka, którą słychać było niemalże w każdej uliczce oraz wszechobecna natura. Któregoś dnia Peter usiadł z gitarą nad wolno płynącym strumieniem, wsłuchując się w dźwięki płynącej wody zaczął grać wraz z nią. Odbierał dźwięki natury i poprzez swój instrument przekazywał jej swoje emocje i odczucia. Miał wrażenie że jego dźwięki wpływają na otoczenie, w którym się znajdował, a ono zaczyna odpowiadać mu dźwiękami. Od tej pory w jego muzyce bardzo ważną rolę odgrywała natura i otoczenie, a to co my dzisiaj nazywamy ambientem on wtedy określał mianem environmental.

Pierwsze utwory rejestrował na pożyczonym od ojca magnetofonie Revox. Była to muzyka inspirowana naturą, np. rejestrował śpiew ptaków za oknem, do którego poźniej dogrywał partię gitary, a jeszcze później eksperymentował z dźwiękami sitar. Brak wielościeżkowego zapisu powodował że ostateczne nagranie bardzo szumiało. Później przyszły pierwsze występy na żywo ze skleconym naprędce zespołem (pierwsza gaża, 10 marek). Na żywo grywał raczej muzykę bardziej jazzową, gdyż jego prywatne fascynacje nie znajdywały chętnych do promocji. Podjął studia na Uniwerytecie Goethego we Frankfurcie wybierając kierunek teorii muzyki, gdyż bardzo interesowało go wszystko związane z jej tworzeniem, notacje, systemy tonalne, skale, akordy itp. Już w latach osiemdziesiątych związał się z wytwórnią A&R. Współpracując z różnymi muzykami nagrywał płyty między innymi jako Romantic Warrior. W latach 1983-1990 muzyka Kuhlmanna była różnorodna i obejmowała takie gatunki jak jazz, jazz-rock, fusion i muzyka elektroniczna.

Już w latach dziewięćdziesiątych Peter zaczął współpracę z muzykami i dj'ami związanymi z frankfurcką sceną techno. Na początku był to Christian Thier (DJ Criss), z którym Namlook wyprodukował maxi-singiel "Sequential". To właśnie DJ Criss przekonał Namlooka aby na stronie B singla umieścił jeden z jego 'chill-outowych' utworów "The Mission/Sonne" (skomponowany jeszcze w 1986 roku). Znajomość z Thier'em zaowocowała poznaniem innych twórców techno, jak Pascal F.E.O.S, z którym wyprodukował następnego 'maxi'. Być może wszystko potoczyłoby się inaczej gdyby nie materiał "True Colours", który Namlook produkował razem z F.E.O.Sem i Non Erikiem. Nikt nie chciał go wydać. Wszyscy menadżerzy z wytwórni A&R twierdzili że potrafią odróżnić muzykę interesującą od nudnej, a "True Colours" zaliczyli do tej drugiej. Podobnie było z innymi, Pete wędrował od wytwórni do wytwórni i nikt nie był zainteresowany wydaniem. Wtedy Eric i Namlook zaczęli zastanawiać się nad założeniem własnej wytwórni, dzięki której mogliby się uniezależnić od wątpliwych gustów muzycznych biurokratów w wielkich wydawniczych molochach. I tak narodził się...

FAX

Początki były trudne. Brakowało im pieniędzy i nie mieli dystrybutora, który zechciałby sprzedawać ich wydawnictwa. Postanowili jednak wyłożyć pieniądze na tłoczenie i z zaskoczeniem stwierdzili że udało im się sprzedać własnymi kanałami całe 500 kopii. Zdecydowali się na taką limitowaną edycję gdyż ciągle liczyli, że uda im się podpisać kontrakt z dystrybutorem lub większą wytwórnią. Zaczęli robić plany, ale w tym momencie nastąpił rozłam i drogi Namlooka oraz Non Erika rozeszły się.

Namlook od początku marzył o tym by mógł utrzymywać się z muzyki. Lecz to nie wszystko, chciał jak najbardziej rozpowszechnić muzykę ambient, jego celem było stworzenie międzynarodowej sceny ambient-environmental składającej się z niezależnych finansowo tworców, którzy nastawieni są na muzykę, a nie na pieniądze. Został sam z pomysłem na to jakimi zasadami ma się rządzić jego wytwórnia. Zrezygnował z jakiejkolwiek struktury organizacyjnej i siedziby firmy, do dzisiaj jedynym pracownikiem Fax jest Peter Kuhlmann. To pozwala mu utrzymywać niskie koszty. Zdecydowana większość zysków ze sprzedaży trafia do artystów. Podstawą jest zysk, a zysk według Namlooka to przychody ze sprzedaży danej płyty minus koszty fizycznego jej wyprodukowania. Z otrzymanej sumy odejmuje się 10% na koszty związane z prowadzeniem wytwórni, a reszta czyli 90% jest przekazywana artystom (w przypadku kolaboracji kilku artystów owe 90% dzielone jest na odpowiednią ilość części). Transfery są przeprowadzane natychmiast po otrzymaniu pieniędzy przez wytwórnię, a nie jak to się robi w wielkich firmach czyli 90 dni po 30 czerwca lub 31 grudnia. Te oszukańcze sztuczki i tricki są obce Namlookowi. A skąd się wzięła nazwa Fax? Pierwsze wydawane przez Namlooka pozycje to były 12-calowe winyle, na których oprócz tytułów i informacji o utworach nie było żadnego adresu wydawcy, nic... prócz numeru faksu Namlooka czyli "Fax +49-69/450464". Był to jedyny kontakt z wydawcą. Ktoś wziął to za nazwę wytwórni i tak już zostało.

Wspomniany wcześniej "True Colours" był pierwszym wydawnictwem z charakterystyczną sygnaturą "Fax +49-69/450464" i ukazał się jesienią 1992 roku. Dwa następne "Limelight" i "Deltraxx" ukazały się dwa tygodnie po nim. Tempo wydawnicze wczesnego Faxu było doprawdy imponujące, co tydzień wychodził 12-calowy winyl, który zazwyczaj zawierał dwa tracki. Na stronie A umieszczano nieco bardziej komercyjne utwory z okolic techno, techno-ambient, natomiast strona B zarezerwowana była dla charakterystycznych namlookowych pozbawionych beatu 'chill-outów'. Głównymi klientami rozkręcającego się Faxu byli bowiem ludzie związani ze sceną techno, którzy jak się okazało byli bardziej otwarci na nowe dźwięki niż fani innych rodzajów muzyki. Koncepcja Namlooka była taka, żeby sprytnie 'przemycić' ukryte na stronach B utwory ambientowe pod przykrywką nieco bardziej nośnych utworów szeroko pojętego techno ze stron A, a tym samym rozpowszechniać ambient wśród ludzi. Jak się okazało ambient przyjął się znakomicie i już rok później padły oskarżenia pod kierunkiem Namlooka o to że "chce przemycić swoje dance'owe kawałki ukryte pod ambientowymi" czyli dokładnie odwrotnie do rzeczywistych motywów kierującego Faxem. Wydawnictwa Faxu miały też charakterystyczną oprawę graficzną, nalepka na środku winylowego krążka standardowo ma kształt koła. Namlook dodał jeszcze jedno mniejsze koło w prawej, górnej części nalepki, w którym umieszczano kolejny numer projektu. Kolor dużego koła definiuje styl muzyczny w jakim utrzymany jest materiał na wydawnictwie. I tak: żółty=trance, pomarańczowy=breakbeat, czerwony=clubhouse, czarny=hardcore, niebieski=ambient, jasnoniebieski (błękitny)=jazz, zielony=house. Ponadto były też mieszanki dwóch stylów np. żółty z zielonymi plamami to crossover trance'u z housem. Takie oznaczenia były stosowane we wszystkich wydawnictwach, później kiedy Fax przestawił się na wydawanie płyt kompaktowych te oznaczenia zostały zachowane jedynie w stosunku do płyt Namlooka i jego kolaboracji z niemieckimi artystami.

Jednak kończył się już powoli rok 1992, a Fax ciągle wydawał i rozprowadzał płyty na własną rękę, bez zorganizowanego dystrybutora. Przełomowy okazał się być dzień w którym do Namlooka zadzwonił Christian Thier (DJ Criss), który pracował w jednym ze sklepów muzycznych we Frankfurcie. Thier usilnie przekonywał Petera że powinien natychmiast przyjść do sklepu gdyż jest tam właśnie ktoś ważny z firmy Music Man i być może będzie można sprzedać mu kilka wydawnictw Faxu. Namlook niechętnie przerwał pracę nad produkcją kolejnego maxi-singla i udał się na spotkanie. Namlook i DJ Criss zaprezentowali mu nagrania z "True Colours", "Deltraxx" i "Limelight". Człowiek z Music Man'a trochę ponarzekał na "True Colours", że jest zbyt komercyjny (sic!), ale pozostałe utwory bardzo mu się spodobały i obiecał odezwać się do Petera w tej sprawie. Namlook stracił już nadzieję na jakikolwiek odzew kiedy otrzymał faks od człowieka o imieniu Lieven z N.E.W.S. (oddział dystrybucyjny Music Man'a), w którym zasugerował licencję na kilka dotychczas wydanych pozycji bez przedłużenia na następne wydawnictwa. Namlook zadzwonił do niego i postawił twarde warunki: albo stała umowa dystrybucyjna na wszystkie nasze płyty albo nici z licencji. Ku jego zdziwieniu mężczyzna zgodził się na ten układ i tak Fax podpisał wymarzoną umowę dystrybucyjną. N.E.W.S. zawsze wspierała wszystkie pomysły Namlooka i nigdy nie starała się wpłynąć na muzyczną zawartość wydawanych przez niego płyt. To było to czego Pete Namlook potrzebował, przestał zajmować się zbytem płyt i mógł wreszcie w stu procentach skoncentrować się na produkcji muzyki, przede wszystkim ambientu, który dotychczas był spychany na strony B winylowych singli.

FAX – okres I (rok 1993)

Od kilku miesięcy Namlook miał już gotowy materiał na pierwszą pełnometrażową płytę Faxu. W tym czasie współpracował z człowiekiem, który jako jedyny w tym czasie wraz z nim siedział głęboko w muzyce ambient, był to Dr.Atmo. Latem 1992 roku pracując wspólnie nagrali materiał na płytę, którą nazwali "Silence". Próbowali w międzyczasie sprzedać ją jakiejś innej wytwórni lecz absolutnie nikt nie był tym zainteresowany. Teraz kiedy Fax wreszcie nabrał wiatru w żagle, postanowili na początek zaproponować swojemu dystrybutorowi właśnie ich dzieło, "Silence". N.E.W.S. zamówił do dystrybucji 320 kopii i tłoczenie mogło się wreszcie rozpocząć. "Silence" był pierwszym pełnym albumem z Faxu i pierwszą płytą kompaktową w jego katalogu, ukazał się jeszcze w grudniu 1992 roku. Jego okładka była dość minimalistyczna, na czarnym tle widniało duże koło w kolorze niebieskim (ambient), a w jego prawym, górnym rogu nieco mniejsze, czerwone (którego kolor był bez znaczenia). Muzyka zawarta na "Silence" to wolny ethno-ambient z lekkimi wpływami muzyki orientalnej i klasycznej. Fax był pierwszą wytwórnią, która wydała w Niemczech pełnometrażową płytę ambient. Z tym dorobkiem Fax wkroczył w rok 1993.

W tymże roku z Faxu wyodrębniono dwa dodatkowe oddziały. Pierwszy nazwany został zwyczajnie Sublabel i był przeznaczony na wydawnictwa artystów innych niż Pete Namlook, numery katalogowe płyt z Sublabel zaczynają się od liter PS (Peter's Sublabel) i posiadają swój własny znak graficzny (kółko przesłonięte trójkątem). Drugi z nich przeznaczony był dla płyt Namlooka z twórcami światowymi (spoza Niemiec), otrzymał on nazwę World Label. Peterowi bardzo zależało na kolaboracjach z artystami światowymi, licząc na to że dzięki temu rozpowszechni ideę ambientu wszędzie gdzie to tylko możliwe. Graficznie płyty z World Label wyróżniają się miniaturowym obrazkiem ziemi widzianej z kosmosu, ich katalogowa sygnatura to litery PW (Peter's World label). Nad wszystkim oczywiście góruje główny oddział Faxu czyli Main Label przeznaczony na płyty solowe Namlooka i jego kolaboracje z niemieckimi artystami, standardowa oprawa graficzna i sygnatura katalogowa PK (inicjały Petera). Wszystkie ówczesne wydawnictwa Faxu były limitowane do około 500 sztuk (dokładna liczba zależała od tłoczni produkującej płyty i wynosiła od 400 do 600 sztuk). Ograniczony nakład nie oznaczał jednak, że po jego wyczerpaniu płyta była już nie do zdobycia. Fax chętnie udostępniał (i do dziś udostępnia) licencje na swoje wydawnictwa. Wiele wytwórni takich jak R&S, Subharmonic, Rising High czy Instinct po wykupieniu licencji wydawało pod swoim szyldem płyty z katalogu Fax.

W 1993 roku Fax narzucił ostre tempo i wyjąwszy kilka okazjonalnych przerw co tydzień ukazywały się dwa 12-calowe winyle, płyty kompaktowe wciąż były rzadkością. Bardzo dużą popularność wśród fanów techno zdobyła seria epek "4Voice", która już w 1992 roku zainicjowała gatunek hardtrance szybko podchwycony i skomercjalizowany później przez wytwórnie z kręgów klubowych. Bardzo często po kilku gramofonowych epkach o tym samym tytule zebrane tracki publikowano na wydawnictwie kompaktowym. Tak było z drugim w historii Faxu kompaktem, niemniej ważnym jak pierwszy, zatytułowanym "Air". Ukazał się on w marcu 93 roku i podobnie jak "Silence" stał się legendą i znakiem rozpoznawczym Faxowych innowacji. Jest to przedziwna mieszanka ambientu, jazzu, akustycznych partii gitarowych wzbogacona masą przeróżnych żywych instrumentów od fletu po digeridoo. Cechą wspólną całej serii "Air" jest również ciepły kobiecy głos przemawiający do słuchacza od czasu do czasu w języku francuskim. W połowie 1993 roku wydawnictwa Faxu coraz częściej przybierały formę płyty kompaktowej. Pierwsze wydawnictwo World Label od razu umieszczono na cd, a była nim kolaboracja Namlooka i Mixmaster Morris'a "Dreamfish". W tym formacie pojawiła się także druga część "Silence" oraz bardzo ambientowy "The Putney", który Namlook stworzył wspólnie Ludwig'iem Rehberg'iem, szefem firmy EMS Synthi produkującej syntezatory (EMS używane były między innymi na "Dark Side Of The Moon" Floydów oraz "Oxygene" Jarre'a). Wytwórnia Namlooka coraz częściej zostawała doceniana przez artystów zarówno tych bardziej jak i mniej znanych, którzy chętnie decydowali się na współpracę z samym labelem jak i jego szefem. Dzięki temu Namlook nawiązał współpracę m.in. z takimi twórcami jak Tetsu Inoue (dziś już klasyczny dwupłytowy album "2350 Broadway", a także "Shades Of Orion"), Jonah Sharp ze Spacetime Continuum ("Alien Community"), Geir Jenssen z Biosphere ("The Fires Of Ork") czy David Moufang/Move D z Deep Space Network ("I.F."). Wielu artystów dopiero zyskało sławę po nawiązaniu współpracy z Faxem, przykładem może tu być Uwe Schmidt, bardziej rozpoznawany pod swoim pseudonimem Atom Heart ("Coeur Atomique", "Datacide"). Rok 1993 został zamknięty niewyobrażalnym dla wielu dorobkiem 110 wydawnictw (z których większość stanowiły winylowe maxisingle).

FAX – okres II (1994 do połowy 1995)

Na przełomie 1993 i 1994 roku Namlook powołał do życia dwie wytwórnie. Yesterday/Tomorrow Records to label poświęcony elementom muzyki klasycznej w nurcie ambient, ale także ambientowej stronie muzyki klasycznej. Celem autora "Air" było pokazanie że ambient wcale nie jest nowym gatunkiem muzyki zrodzonym z nurtu techno, jak większość w owym czasie sądziła. Wydawnictwa Y/T powstają w kooperacji muzyka (lub muzyków) klasycznych z twórcami ambientowymi i są próbą połączenia muzyki 'starej' z muzyką przyszłości. Druga wytwórnia powstała niejako na życzenie odbiorców muzyki Faxu. Ze względu na ograniczony nakład tytułów katalogowych, nie wszyscy chętni byli w stanie zdobyć pożądaną płytę. W przypadku niektórych wyjątkowo udanych pozycji ("Silence" czy "Air") nakłady wyczerpywały się zanim jeszcze większość zdołała dowiedzieć się o ich istnieniu. Z drugiej strony wytwórnie wykupujące licencje bały się wydawać tytuły ambientowe, woląc raczej bardziej nośne pozycje techno. W związku z tym powołano nowy oddział Ambient World, którego nakładem wznawiano najbardziej popularne tytuły z regularnego katalogu w zmienionej oprawie graficznej. Na początek pod szyldem Ambient World ukazały się reedycje jednej ze stricte ambientowych składanek Faxu oraz druga część "Silence".

Nowy okres w działalności wytwórni rozpoczął się od wydania drugiej części "Air", o podtytule "Travelling Without Moving". W uzupełnieniu stonowanej elektroniki w tle zawierała ona sporo żywych partii perkusyjnych i standardowych gitar akustycznych co dało temu wydawnictwu bardziej naturalny, ludzki wymiar. Krążek ten zdobył tytuł płyty miesiąca w kwietniowym Mixmagu. Album sprzedał się w mgnieniu oka (mimo relatywnie wysokiej ceny), właściwie ci lokalni dystrybutorzy (głównie niewielkie mailordery) którzy nie złożyli na niego zamówienia w przedsprzedaży musieli obejść się smakiem. Dzięki temu "Air 2" stał się najszybciej wznowioną płytą w historii Ambient World, już w czerwcu 1994 roku, w niecałe pół roku po wydaniu, wyszło jego nowe tłoczenie już pod szyldem AW. Równocześnie "Air 2" był ostatnią płytą Fax limitowaną do 600 sztuk. Ten sukces przekonał Petera do zmiany dotychczasowej polityki wydawniczej, jednocześnie obniżył ceny płyt oraz podniósł limit tłoczonych kopii do 1000 sztuk. Ten okres to także zdecydowanie rzadsze pozycje w Main Label (PK), a jednocześnie spore ożywienie wydawnicze Sublabel i World Label. Teraz edycje kompaktowe zaczęły przeważać, a winyle wychodziły coraz rzadziej. Fax zyskiwał coraz większą estymę wśród niezależnych i eksperymentalnych twórców. Namlook nawiązywał coraz więcej kontaktów z artystami zaintereoswanymi współpracą i tak w tym okresie rozpoczął kolaborację z Richiem Hawtinem (Plastikman) w serii ambient/intelligent "From Within", Billem Laswellem - człowiekiem który nie śpi tylko pracuje w serii ambient "Psychonavigation" oraz ethnoelectronic "Outland" czy Jonah'em Sharp'em (Spacetime Continuum) w serii electro-ambient "Wechselspannung". Bardzo udany był to okres również dla Sublabel (PS) wtedy to ukazały się wyśmienite solowe albumy Tetsu Inoue "Ambiant Otaku" oraz po niecałym roku "Organic Cloud", które już wtedy zostały uznane za klasyczne dla gatunku i do dzisiaj są jednymi z najbardziej poszukiwanych przez fanów.

Ponadto w ramach tego oddziału wyszła ambientowa płyta "The Whole Traffic" (Dr.Atmo, Pino, Wildjammin) przeznaczona do słuchania podczas jazdy samochodem, każdy utwór należy słuchać przy innej predkości, stąd ich tytuły "138 kmh", "110 kmh", "72 kmh" czy w końcu "38 kmh". "My Fascinating Instrument" to płyta, której autorem jest, nieżyjący już, Oskar Sala, ojciec muzyki elektronicznej, który już w latach 30tych razem Dr Friedrichem Trautweinem zbudował pierwszy, monofoniczny instrument elektryczny, który płynnie potrafił zmieniać tony jednego dźwięku. Nazywał się Trautonium. Od tego czasu Trautonium został właściwie zbudowany od nowa (tranzystory, miniaturyzacja), lecz zdołał zachować swój własny, unikalny klang (to właśnie Sala wykorzystując swój instrument stworzył odgłosy ptactwa w słynnym thrillerze Hitchcocka "Ptaki"). Ta płyta to jego prezentacja. Main Label również może się pochwalić kilkoma przełomowymi pozycjami z tamtego okresu. Seria "Namlook" to materiał nagrywany live, jej trzecia część "Aliens In My Suitcase" to jak sam Namlook twierdzi, jeden z najbardziej eksperymentalnych jego albumów. Minimalistyczny elektro ambient stworzony na dwóch maszynach EMS Synthi AKS oraz Roland TR 606, stał się pozycją kontrowersyjną, cenioną przez jednych i demonizowaną przez innych. W 1994 roku Namlook spełnił także jedno ze swoich marzeń i w wyniku swojej znajomości z legendą muzyki elektronicznej Klausem Schulze namówił go na wspólny projekt, trwającą do dziś serię "Dark Side of the Moog" tytułami nawiązującą do tytułów Pink Floyd, pierwsza część ukazała się w październiku 1994 i nosiła podtytuł "Wish You Were There" (następne nosiły równie znajomo brzmiące podtytuły "A Saucerful of Ambience", "Phantom Heart Brother", "The Final DAT" czy "Obscured by Klaus"). Pete rozpoczął wtedy także regularną kolaborację z Atom Heart pod wspólnym tytułem "Jet Chamber", w której wspólnie eksplorowali różne rodzaje rytmiki. Seria Season's Greetings ukazała się poza oficjalnym katalogiem Fax w czterech częściach poświęconych czterem porom roku. Była to muzyka environmental, elektroniczny imresjonizm, pierw "Winter" ambientowa eksploracja obszarów pokrytych nieskazitelną bielą, potem "Spring" budzenie się natury ze snu (mnóstwo nagranego śpiewu ptaków), następnie "Autumn" deszcz, burza, przejmujący chłodem jesienny wiatr, latem 1995 roku wreszcie "Summer" pełny rozkwit i lejący się z nieba żar. Całość zamknęła płyta "The Four Seasons" na której umieszczono 18-minutowe urywki z wszystkich czterech pór roku.

FAX – okres III (połowa 1995 do końca 1996)

Do tej pory Fax był znany z nieprawdopodobnej wręcz ilości wydawnictw. Rzadko która wytwórnia wydawała dwie pozycje tygodniowo czy choćby nawet jedną na tydzień. Jednak to mordercze tempo sukcesywnie spadało i gdy w pierwszym okresie działalności (sam rok 1993) Fax dorobił się ponad 110 wydawnictw, to już w drugim (półtora roku) światło dzienne ujrzało 'tylko' około 80. Na dłuższą metę było to niemożliwe do utrzymania. Latem 1995 roku szef Faxu zdecydował zmienić częstotliwość wydawania płyt i począwszy od "Dark Side of the Moog 3" wydawnictwa sygnowane nazwą Fax ukazywały się co dwa tygodnie. W odpowiedzi na rosnący popyt na niektóre płyty zrewidowano też limit tłoczonych krążków. Bardzo popularne projekty, których nakład szybko się wyczerpywał oraz nowe płyty co bardziej znanych muzyków zaczęły ukazywać się w liczbie 2000 egzemplarzy, pozostałe jak dotychczas w 1000 kopii (okazjonalne winylowe 12-tki limitowano do 500 lub 1000). Trzeci okres to dalszy ciąg wielu udanych projektów ("From Within", "Jet Chamber", "Psychonavigation", "Outland", "2350 Broadway"), lecz także wiele nowych pomysłów i kolaboracji. Jednym z nich jest projekt "Elektro" w którym Namlook wspólnie z Robertem Gorlem z niemieckiej sceny EBM lat osiemdziesiątych odważył się połączyć tak z pozoru nie przystające do siebie gatunki jak ambient i hardcore techno. Natomiast współpraca Petera z popularnym tureckim muzykiem Burhanem Ocal'em nad płytą "Sultan" to ponowna wycieczka, tym razem muzyczna, do Turcji, sporo etnicznych smaczków i prawdziwych instrumentów z tamtego rejonu w tonie zorientowanego na rytm ambientu.

W grudniu 1995 roku pod szyldem Fax ukazała się pierwsza kaseta wideo. Namlook nie chciał wydawać żadnych wideo rejestracji, które przedstawiałyby szczerzących się do kamery muzyków grających na swoich instrumentach. Obrazy składające się z animacji 3d także go nie satysfakcjonowały, gdyż w tym czasie wszyscy już używali tego typu technik. Chciał czegoś naprawdę oryginalnego, czegoś co najwłaściwiej oddawałoby charakter i klimat muzyki ambient. Wtedy z pomocą przyszła zaprzyjaźniona firma EMS i jej właściciel Ludwig Rehberg. Wprowadziła ona na rynek urządzenie zwane EMS videosizer, które odczytując dane dźwiękowe generowane przez syntezatory tworzy na ich podstawie unikalne, animowane obrazy, których kształt, kolor, jasność i kontrast zależą wyłącznie od niepowtarzalnej kombinacji dźwięków. Utwory, które zostały zilustrowane obrazami zaczerpnięto z pierwszej płyty Rehberga i Namlooka "The Putney" (z wyjątkiem pierwszego, który pochodzi z części drugiej wydanej w lutym 1995 roku). Wydawnictwo to nazwano "The Putney Video".

Fax wreszcie osiągnął silną i pewną pozycję na rynku. Namlook nie miał problemu ze sprzedaniem każdego nakładu dystrybutorom. Nie tylko zdołał sobie zapewnić utrzymanie, artystom związanym ze swoją wytwórnią również. Jednak on nie poprzestał na tym. W 1996 roku powołał do życia organizację Electronic Music Center. Jej celem jest wspomaganie światowej sceny elektronicznej poprzez instruowanie, nauczanie i pomoc zainteresowanym, młodym muzykom, którzy chcieliby zostać profesjonalnymi artystami. Program kursów prowadzonych przez EMC to nie tylko wiedza muzyczna ale także odpowiedzi na podstawowe pytania. Na przykład, jak samemu wydać własną płytę bez pomocy osób trzecich. Prowadzący kursy to między innymi David Moufang (Source Records) czy Atom Heart (Rather Interesting). Ukazała się nawet płyta pod tytułem "EMC", która pełni swego rodzaju rolę instruktażową i zawiera utwory pokazujące np. jak skonstruować rytmiczną muzykę ze stworzonych przez siebie w 90% sampli głosowych lub jak zrujnować utwór za pomocą jednego dźwięku albo też w jaki sposób posługiwać się ringmodulatorem.

Okres trzeci został zamknięty w grudniu 1996 roku, kiedy to piątą już część "Dark Side of the Moog" (Psychedelic Brunch), do której Peter i Klaus zaprosili Billa Laswella otworzył sam Robert Moog słowami "I would like to present to you The Dark Side of the Moog".

FAX – okres IV (1997 - 1999)

Stało się. Stale rozluźniany harmonogram wydawniczy rozsypał się. Przestała obowiązywać reguła jednej płyty co dwa tygodnie. Kiedyś Pete Namlook powiedział, że chce zalać rynek swoimi wydawnictwami. Oczywiście trudno zalewać rynek w dosłownym tego słowa znaczeniu limitowanymi edycjami. Chodziło o zalanie rynku różnorodną muzyką u podstaw której leży muzyka environmental czy też jak my ją nazywamy ambient, Pete chciał sprowokować ruch wokół tej muzyki, pobudzić słuchaczy, a także muzyków do wzięcia udziału w jej ewolucji. W 1997 roku cały świat oszalał na punkcie pewnych odłamów muzyki elektronicznej, zaczęła ona przeżywać wielki boom, nagle wszyscy zaczęli się nią interesować. Już nie trzeba było zalewać rynku tak mikroskopijnymi edycjami, on był już zalewany megaprodukcjami wielkich koncernów płytowych, w radiu, telewizji, wszędzie 'electronica' czy 'electronic revolution'. Namlook zdecydował że od teraz nie ma potrzeby śpieszyć się i trzymać jakichś reguł. Nie oznaczało to wcale jakichś drastycznych zmian, statystycznie nadal za pośrednictwem Fax ukazywały się prawie dwie płyty miesięcznie, po prostu w tej regularnej sieci premierowych dat zaczęły pojawiać się od czasu do czasu dłuższe lub krótsze przerwy.

Większość wydawnictw tamtego okresu to kontynuacje wcześniejszych kolaboracji. Dużą popularność zdobyła trzecia część "Jet Chamber" (Namlook/Atom Heart), której styl został określony mianem drums&more (Faxowa odmiana drum&bass). Po długiej przerwie powróciła seria "Silence" ze swoją trzecią odsłoną na początku 1998 roku. Rok później swojej kontynuacji doczekał się także "Air" (Elle A Du Shell). Namlook podjął także współpracę z kilkoma bardzo ciekawymi twórcami. Kontynuując swoje jazzowe zainteresowania wydał płytę z DJem i producentem Hubertusem Heldem, gdzie ponownie dokonał fuzji bardzo zróżnicowanych gatunków (jazz, house, trance). Wizyta na festiwalu jazzowym we Frankfurcie zaowocowała w znajomość z Karlem Bergerem, którego przedstawił Peterowi Bill Laswell. Berger to jeden z lepszych wibrafonistów, a Namlook natychmiast zaproponował mu wspólną pracę nad albumem. Rezultatem był wydany w czerwcu 1998 roku krążek "Polytime" kompilujący w sobie jazz, muzykę elektroniczną, blues i filmowe klimaty lat 70-tych.

Bardzo udana okazała się współpraca z Bobbym Birdem z Higher Intelligence Agency, z którym Namlook wydał w tym okresie dwie części projektu "S.H.A.D.O". W drużynie pojawił się też bardzo utalentowany, młody niemiecki muzyk Wolfram der Spyra, debiutując płytą "Phonehead" i kontynuując później bardzo udanym albumem "Sferics" wprowadził ożywczy powiew nowego brzmienia, acz wciąż korzeniami mocno związanego z kręgami berlińskimi. Fax sięgnął również w kręgi industrialne, Peter od dłuższego czasu podziwiał pracę swojego imiennika Petera Prochira (m.in. Sielwolf), Prochir nawet pojawiał się czasami jako współkompozytor na wczesnych wydawnictwach winylowych Faxu (seria "Crypt Corp.") i wreszcie w 1998 roku obydwaj panowie skompletowali materiał na płytę "Miles Apart", mroczną i pełną połamanych rytmicznych struktur. Projekt "Planetarium" to kolaboracja Namlooka z obiecującą grupą z Sankt Petersburga, New Composers. Sublabel wydał bardzo ciepło przyjętą płytę młodego szwedzkiego muzyka Petera Benischa "Waiting For Snow", fani od dawna śledzący poczynania niemieckiej wytwórni uznali ją za najlepszą płytę Faxu w 1999 roku. Jochem Paap (aka Speedy J) to kolejna znana postać ściągnięta do drużyny Faxu. W 1999 roku ukazały się aż dwie jego płyty zatytułowane "Vrs-Mbnt-Pcs 9598" zawierające ambientowe utwory, które Paap skomponował w latach 1995-1998 pomiędzy swoimi licznymi projektami. W przedostatnim roku drugiego tysiąclecia ukazała się już ósma część, jednego z najpopularniejszych projektów Faxu, "Dark Side of the Moog" (Careful with the AKS, Peter), tym razem jest to rejestracja występu na żywo jaki Pete Namlook i Klaus Schulze dali 23 kwietnia 1999 roku na Hamburskim festiwalu jazzowym (!), był to wyjątkowy występ, po pierwsze ze względu na koncertową premierę Trautonium Oskara Sali, na którym grał Peter oraz ze względu na bardzo rytmiczny repertuar występu (rytmy oscylowały pomiędzy electro, jazzem i jungle).

Rok 1999 zakończył się dla Faxu 13 grudnia, tego dnia ukazała się płyta "Silence IV" Namlooka, która zapewne miała za zadanie zakończyć jakiś większy okres istnienia wytwórni podobnie jak jej pierwsza część rozpoczęła jej właściwą działalność.

FAX – okres V (2000 - 2002)

W lutym 2000 Pete Namlook otwarł nowy, piąty już rozdział w historii swojej wytwórni. Płytą, która rozpoczęła ten okres jest czwarta część projektu z Billem Laswellem "Outland", w której z jednej strony wykorzystano nagrania oryginalnych instrumentów plemion i ludów z całego świata, a z drugiej wykorzystano najnowszą technikę DSP (Digital Signal Processing) do obróbki dźwięku na albumie. Jednak prawdziwym hitem akcentującym wejście w nowy rok wydawniczy była reedycja jednego z najbardziej kultowych albumów ambientowych jakie ukazały się nakładem frankfurckiej wytwórni, mowa tutaj o debiutanckiej solowej płycie Tetsu Inoue "Ambiant Otaku" wydanej oryginalnie w 1994 roku. Namlook stara się bardzo ostrożnie dobierać tytuły przeznaczone do reedycji, gdyż przy niektórych przedsięwzięciach deklarowana przez fanow chęć zakupu wznawianego tytułu poważnie rozminęła się z rzeczywistą sprzedażą (np. przypadek "2350 Broadway"), tym razem jednak nie było tego problemu, a "Ambiant Otaku" była prawdopodobnie jedną z lepiej sprzedających się płyt Faxu w ostatnich latach. Z innych godnych wspomnienia tytułów, które ukazały się w 2000 roku należy wymienić bardzo udaną kontynuację współpracy Namlooka z Peterem Prochirem pod tytułem "Possible Gardens" oraz bardzo długo oczekiwaną (7 lat!) drugą część projektu "Fires of Ork" z udziałem Geira Jenssena, tym razem bardziej ambientową. Wraz z rozwojem technologii i coraz większą jej dostępnością wiele dotychczas niedostępnych tytułów krążyło wśród fanów w formie kopii cdr, minidisc, ewentualnie mp3. Aby w jakiś sposób wyjść naprzeciw wszystkim tym, którzy niedawno dopiero odkryli tę wytwórnię i nie mają możliwości zdobycia bardzo wielu tytułów, Pete Namlook zdecydował się udostępnić większość katalogu w formie mp3. Za niewielką opłatą można dzięki firmie Emusic, zdobyć prawie wszystkie płyty z Fax Records w postaci plików mp3. Wprawdzie jakość zastosowanej kompresji pozostawia wiele do życzenia (128kbs), ale jest to prosty i w miarę tani sposób sprawdzenia interesującej płyty pod względem zawartości (a dzięki temu artyści otrzymują niewielką gratyfikację) i w przypadku pozytywnych rezultatów ewentualną próbę jej zdobycia z rynku albumów używanych. W roku 2001 Fax wydał (nie licząc reedycji) 7 albumów (jak dotychczas najmniej w historii), z których najciekawsze powstały w wyniku współpracy Pete Namlooka i Move D. Przede wszystkim należy wspomnieć o płycie "Wired", która wzbudziła wielkie poruszenie wśród fanów wytwórni, gdyż niemal zgodnie spodobała się wszystkim, nawet największym malkontentom, uzyskując miano najlepszego wydawnictwa w 2001 roku. Poważnym konkurentem do tego miana była wydana w tym roku piąta część serii "Silence", która mimo swojej wysokiej jakości nie wniosła takiego powiewu świeżości do faxowych wydawnictw co właśnie "Wired". W odpowiedzi na dobre przyjęcie tego albumu Move D i Namlook zarejestrowali i wydali jesienią 2001 roku płytę "Live in Heidelberg", zawierającą całkiem nowy materiał, acz nie tak dobry jak na "Wired".

Narastający kryzys na muzycznych rynkach wydawniczych nie ominął także Fax Records. Od roku 2000 bardzo wyraźnie widać zmniejszenie ilości wydawanych tytułów oraz poważne ograniczenie działalności kolaboracyjnej Pete'a Namlooka. Kompletnie zanikła aktywność Sublabel'a, gdzie, jak twierdzi spora część fanów, kryła się wielka siła wytwórni. Bardzo poważnie ograniczono też działalność World label (trzy tytuły w ciągu dwóch lat). Aby w tych trudnych czasach utrzymać się z wydawania muzyki Pete Namlook właściwie ograniczył się do wydawania własnej twórczości, dopuszczając jedynie do współpracy z artystami niemieckimi. Niestety jak się wydaje w ślad za zmniejszeniem częstotliwości wydawniczej nie wzrosła w zauważalny sposób jakość prezentowanych nagrań, przez co część fanów czuje się zawiedziona dzisiejszą kondycją wytwórni. Mimo to Fax wciąż żyje własnym życiem, a Namlook poszukuje urozmaicenia w swoim współczesnym repertuarze czego dowodem jest wydanie w 2002 roku kontynuacji do albumu "Syn" wydanej przed ponad siedmioma laty. Był to przecież złoty okres działalności Fax Records, lata transowych epek i ambientowych arcydzieł. Także w tym roku po trzech latach przerwy korespondencyjna współpraca Klausa Schulze i Namlooka doczekała się swojej dziewiątej odsłony, przyjętej wyjątkowo ciepło i z entuzjazmem.

Historia Faxu na tym się nie kończy, Peter Kuhlmann nie przestanie tworzyć muzyki i nie przestanie prowadzić swojej wytwórni. Ten człowiek pokazał wielu ludziom, że można obejść się bez sprzedawania siebie i swojej muzyki. Za jego przykładem poszli inni zakładając własne, niezależne wytwórnie i utrzymując się z własnej twórczości. Świat jeszcze do końca nie upadł jeśli istnieją tacy ludzie jak Peter Kuhlmann, który wypowiedział kiedyś znamienne słowa "jeśli nadejdzie taki dzień, w którym będę zmuszony pójść na kompromis dotyczący muzyki, będzie to dzień w którym zamknę Fax". Oby taki dzień nigdy nie nadszedł.


Artykuł z marca 2000r., uaktualniony w 2002 r., oryginalnie opublikowany na łamach serwisu Taboo

-- Leszek Żabiński [4 października 2004]

powrót do artykułów »


Szukaj:

nowe na stronie:
Simfonica - Song of the…
Roman Catholic Skulls…
Chvad SB - Phenomenali…
Lonsai Maikov - Déce…
Robert Henke w Chorzowie
Dog in the Evening…
Sublamp - Cathedrals o…
Eric Hofbauer Quintet…
Dagshenma - Humane to…
MNL 9 - Morning Mystery
Przypadki Derniere Volonte
Fasci di Combattimento…
Loren Connors - Portrait…
Aine O'Dwyer - Music…
Pierre Schaeffer - Ci…
Willy Stamati - Industri…
Lulu Rosenkrantz - Weltg…
People Like Us - This…
La Dernière Atta…
IAMNOTHING - Prayer…
więcej »

polecamy | więcej »

© 1996-2017 postindustry.org


wygenerowane w 0.03 s.