¤ r@ prezentuje swoją listę najlepszych płyt 2007 ¤

Z półrocznym (świadomym) opóźnieniem przedstawiam listę swoich najlepszych płyt 2007 roku. Rok tyle dobry dla muzyki elektronicznej, co ubogi w muzykę wyśmienitą i przełomową. Czasy przełomowej elektroniki minęły bezpowrotnie.

1-10

Vector Lovers – Afterglow
Doskonała elektronika, mająca sporo uroku, elsperymentalnych aranżacji i wyczucia. Wheeler wrócił do formy z debiutanckiego albumu zaskakując co kilka minut, wlewając w swoje przemyślane kompozycje a to ujmujące melodie ("Rusting Cars & Wildflowers", "Piano Dust"), a to senne wokalizy ("Hush Now", "Lost The High", "Crash Premonition"). Cały czas próbuje jednak uciekać od schematów muzyki tanecznej, od szufladek gatunków i stygmatów środowiskowych. I co niby gra? Electro?House?IDM?Techno? Czy to takie istotne, żeby sięgnąć po jego muzykę?

Secede – Vega Libre
Nie kochać tej płyty to jak być heterykiem i nie kochać Nelly Furtado. Niekoniecznie za głos. Zbalansowane tło, gorzka końcówka, rozpływająca się moc aromatów wanilii, leśnych owoców i stabilny środkowy posmak jeżyny. Mocny, nowoczesny ambient z nutką perwersji.

Sunosis – Warmed
35 minut prawdziwego, idmowego ekstraktu. To co najlepsze było w tej muzyce, co jest i pewnie będzie. Bez nadmiaru eksperymentowania, prób zrobienia z osła rumaka i bycia w wiecznej awangardzie awangardowych awangard. Typ.

Talvekoidik – Silent Reflections
BrumeRecords ma kolejnego mocnego zawodnika w swojej ekipie. Eksperymenty elektroniczne, elementy muzyki klasycznej, skandynawski/bałtycki/arabski folk, orkiestralne sample, połamane bity, no i na okrasę chwytliwe melodie. Na mnie to zawsze działało. Człowiek, który za tą płytą stoi to niejaki Kai Christian Hahnewald - połowa techno industrialnej grupy (made in Germany) S.K.E.T.

Boy is Fiction – Boy is Fiction
Debiutancki album Alexa Gilletta pełen jest emocji, muzycznej pasji, szerokiej wiedzy, zapewne również sporej wyobraźni, a Gillet podaje to dodatkowo w bardzo minimalnej i oszczędnej formie. Nie buduje mrocznych i depresyjnych klimatów jak Murcof, ale podobnie jak Volker Kahl (aka Kattoo) na płycie "Megrin" potrafi zainspirować, zaciekawić i wciągnąć w swój świat współczesnej, elektronicznej wersji muzyki 'klasycznej'.

Digitalism – Idealism
Debiutancka płyta niemieckiego duetu spadła na mnie późno i dość nieszczęśliwie. W plikach mp3 fatalnej jakości. Oczywiście nie doceniłem jej, bo jak można docenić coś co fatalnie brzmi, mieszcząc się w jednym mailu. Wcześniej znałem ten duet jedynie z remiksów.
Świetne electro, wymieszane z rockiem i techno; brudne, mocne, zadziorne i pokręcone. Na szczęście nie tak naiwne, nie tak prostackie i nie tak kiczowate jak wiele grup z tego gatunku. Ponoć kilka z tych utworów to hity klubowe w Europie. Jak na debiut, do tego w tak już nudnej muzyce jak electro, bardzo sympatyczna płyta. Wtórna ale urokliwa.

Bola – Kroungrine
No jak mi ktoś na postindustry napisze, że Darrell Fitton ak Bola to nie jest wizjoner i nie ma nic do powiedzenia, to się obrażę i nie opublikuję;-). Podziwiam go od drugiej płyty i wciąż pozytywnie mnie zaskakuje, choć uroku w tym coraz mniej, coraz więcej wyrachowania a la Autechre. Technika zamiast wyobraźni czasami niestety przeważa.

Apparat – Walls
Na początku było Słowo. Słabe. No ale jak to z Niemcami, im trzeba poświęcac więcej czasu. Najbardziej popowa płyta Apparat, najbardziej urozmaicona i chyba najlepiej się sprzedająca. Ale czy najlepsza, tego nie będę sugerował, bo po czasie się okaże. Dla lubiących zimną elektronikę, podaną w ciepłym sosie. Mam nadzieję, że nie rozpłynie się w magmie prostych dźwięków w niedalekiej przyszłości.

OTX – World in Red
Połączenie rytmów techno-trance, filmowych klimatów, mrocznych sampli i z lekka agresywnych melodii to w muzyce postindustrialnej nie jest żadna nowość. Ale nie zanudzenie przy tym słuchacza, nie spowodowanie napadów złowieszczego ziewania, a w konsekwencji głębokiego snu już po 6-7 utworze jest nielada wyczynem. To się rzadko komu udaje. Naprawdę... Mroczna, dojrzała, klimatyczna i rytmiczna muzyka dla fanów This Morn' Omina, Ah Cama-Sotz, haujobb., a właściwie dla fanów wszelakiej dobrej muzyki elektronicznej

Soman – Mask
Co za moc, panie! Co za werwa, jaka witalność! Prawie jak z czasów początków ebm.
Kilka numerów zmusza do tańca, kilka doprowadza do szybszego bicia serca. Techno-industrial dla zaawansowanych. Gdyby jeszcze nie te dwa utwory (2,7) byłbym wniebowzięty. Niemand…


11-20

Proem – Permament Solution
Trochę jestem zawiedziony, bo po poprzedniej płycie miałem ogromne nadzieje na płytę 2007 roku. Bailey jednak obniżył loty, trochę snuje swoje wizje bez polotu, jakby naśladujac to co mu kiedyś wyszło rewelacyjnie. Przy innych „shoegaze’owych płytach z n5md records to wręcz inna klasa. Ale że n5md to teraz popelina pełną gębą, więc to nie jest dla Proem komplement. No i te jazdy w stronę „modern classic”, epidemia jakaś u elektroników? Generowanie na samplerach i komputerach muzyki klasycznej, to rzadko się udaje nadzwyczajnie. Bonus za utwory 3 i 5.

Architect –Lower Lip Interface
Daniel Myer wiecznie żywy. Kilka razy już w niego wątpiłem, ale znowu pokazuje, że to ja jestem niewiernym Tomaszem, a nie on Judaszem. Masywna i momentami eksperymentalna elektronika, jednego z najbardziej kreatywnych muzyków z Niemiec. Skoro on po 40tce ma jeszcze pomysły, to dlaczego inni w jego wieku nie mogą mieć? Starszy człowiek i może.

Fibla – Liants
Barcelona to Gaudi i Sonar (festiwal muzyki elektronicznej i eksperymentalnej). Barcelona to również siedziba projektu (jednoosobowego) Fibla. Jakoś mam słabość, po poprzednich dwóch albumach szukam lepszych fragmentów, lepszych momentów, źeby daleć móc go polecać jako jednego z ciekawszych elektroników młodszego pokolenia. Ale moja miłość słabnie.

Plastic Operator – Different Places
Synth pop podany w wersji light. Ten beztłuszczowy towar ma swoje ewidentne walory; cholesterol w normie, bo słodkich melodii nie przeplatają miałkie aranżacje, mdłe wokale i nijakie kompozycje. Oczywiście bez przesady, to wszystko już było i przełomową płytą electropop "Different Places" nie będzie. Ale zaskakująco świeżo brzmi ta płyta, a piosenki głęboko zapadają w pamięć, skoro nuciłem je kilka miesięcy.

Agnes – Dumbles Debuts
Jak dla mnie tak może brzmieć współczesne techno, house, dub, minimal czy jakiś inny gatunek dyskotekowej muzyki. Jakieś echa Underworld, Chemical Brothers, Uusitallo, a nawet Akufen słyszę doskonale, ale nie zmienia to faktu, ze to jeden z ciekawszych debiutantów. Tak brzmi dyskoteka w mieszczańskiej Szwajcarii.

Individual Totem – Mothfly
Stara zasłużona grupa z Niemiec. Wrócili po kilku latach i jak na powrót to są w doskonałej formie. Oczywiście w porównaniu do innych gwiazd, którzy albo nie wiedzą czy stoją czy leżą, albo nie wiedzą dla kogo grają, albo chcą jedynie odcinać kupony od chwalebnej przeszłości. Individual Totem na szczęście coś jeszcze proponują od siebie i jak na XXI wieczny electro-industrial, niezbyt nudzą.

Alka - Principles of Suffocation
Jak na melancholijny, melodyjny idm to debiutancki album Bryana Michaela Bonfiglio wypada przekonywująco. Mokry klimat, wilgotne dźwięki, miękkie aranżacje. Fanom Autechre z początków lat 90 i naszego rodzimego CH District polecam przede wszystkim.

Liquid Divine – Black Box
Oczywiście, ja zazwyczaj w dobrej muzyce słyszę grupę haujobb., której dalekie wpływy są dla mnie na "Black Box" również słyszalne. Podobnie Seabound, Front Line Assembly (pierwszy utwór to wręcz kopia starej muzyki FLA), Kraftwerk, Delerium czy X-Marks the Pedwalk (wokale), chociaż tak naprawdę duet świetnie buduje już własną wizję inteligentnego popu, wizję elektroniczną do szpiku kości (półprzewodnika). Zadziwiające jest dla mnie z jaką łatwością ta grupa konstruuje swoje utwory, a zarazem jak dużo w tym polotu, pomysłowości, uroku grupy balansującej na granicy popu, EBM, techno-trance.

Planet Boelex – Suunta
Cyfrowa edycja, darmowa produkcja, brak fizycznej namiastki, a jednak trzyma wysoki poziom i otrzymuje u mnie wysokie noty. Trochę technicznie jeszcze można poprawić lądowanie, ale telemark nie jest symulowany. IDM dla marzycieli, absolutnie nie dla fanów alkoholi z żyta i kartofli, admiratorów małych braci i rockowego feelingu progresywnych inaczej dinozaurów.

Gui Boratto – Chromophobia
A jednak Kompakt Records nie traci rezonu, a jednak się kręci, a jednak wizja ich popowej elektroniki z zacięciem do technicznych i minimalnych melodii daje radę (wreszcie wydali Pluxus w 2008). Świeżo i z polotem, choć przeciez to wszystko już było. Brazylia ma całkiem dobrego, acz już niemłodego wykonawcę na światowym poziomie. Czekam na więcej…


21-30

Burial – Untrue
Darkstep czy dubstep, mówią mi tyle samo co psytrance i darkneofolk. Niewiele. Burial to pasywne kompozycje, wycofane melodie, smutne wokale i mroczna atmosfera. Wszystko osnute elektroniczną mgiełką, to lubię. Aczkolwiek poza „Archangel” reszta trąci nudą po kilku wysłuchaniach. Duży postęp w porównaniu do debiutu z 2006. Jeden numer i tak wysoko na mojej liście, bo jest to naprawdę rewelacyjna kompozycja.

Edge of Down – Enjoy the Fall
Pisałem już recenzję tej produkcji, nie bardzo chce mi się znowu wywalać kilka zdań na temat tej calkiem udanej, choć niezbyt odkrywczej płyty. Electro pop dla wymagających, synth pop dla uważnych, future pop dla mądrzejszych.

Marching Dynamics – Nailsleeper
Spore zaskoczenie z wytwórni Hymen, która ostatnio nie zawsze trafiała z dobrymi płytami. Jest i dynamika, jest i przemyślana aranżacja, są w końcu całkiem niegłupie melodie. Eksperymenty, ambienty, niepozbawione przaśnego rytmu.

Echaskech – Skechbook
Jak przeczytałem, ze porównuja ten projekt do Underworld to aż się zastanawiałem czy nie głuchnę na starość. Bo niby, że co? Że jak? Jeden numer przypomina mi dobry, stary wrocławski zespół syntaXError ze swoich bardziej dynamicznych czasów. Mieszanka elektroniki, idmu, ambientu i lekkich tanecznych inklinacji w stylu Orb czy właśnie Underworld. Chyba jednak głuchnę :-)

Sincere Trade – Between You and Me
Dziesięć dobrze rozpisanych i dobrze zaaranżowanych utworów, kilka perełek, kilka niezłych pomysłów i świeżych dźwięków. Lubię taką muzykę, bo nie przesadza z formą, nie robi obciachu z treścią. To jest mądra elektronika, choć nie zawsze odkrywcza.

Geiom – Island Noise
Dub, ale bez step. Elektronika, ale bez tanecznej nadbudowy. Inteligencja ale bez przesady. Geiom wraca po kilku latach, „Island Noise” słucha się naprawdę dobrze, bez zbędnego balastu zasłyszanych, albo i niezasłyszanych melodii. Troche cierpliwości jednak zalecam, bo przysnąć w połowie można i to bez sennych nocy.

L’Usine Icl – Language Barrier
No ma facet talent. Kiedyś żywiej mu się grywało, kiedys żwawiej mu się nagrywało, ale z wiekiem nie mogę wymagać, żeby koleś był wciąż energiczny (bo jaki facet jest?). Więcej ambientu, więcej eksperymentów, więcej dbałości o dźwięki. Mniej wizji artystycznego rozwoju.

Anders Ilar – Ludvijka Extended Visit
Ilar wydał to na winylu w 2006, ale wtedy nie zwróciłem na to zbytniej uwagi. Teraz w wersji cd robi bardzo dobre wrażenie, duby, clicki, ambienty, sos elektroniki teraźniejszości, ale chyba już nie przyszłości.

Ah Cama Sotz – Dark Cities
Sebastian w swoim mrocznym świecie pełnym demonów, krwiożerczych nietoperzy i magii ludów już dawno zapomnianych. Sebastian wciąż kręci i nagina, jego wizja darkambientu, przeplatana transowymi fragmentami działa na mnie jak viagra na starego faceta, który chce jeszcze przeżyć urokliwe chwile.

Destroid – Loudspeeker
Znowu Myer z haujobb w roli tym razem drugoplanowej (a może i pierwszo). Rytmicznie, trochę hałaśliwie, z werwą młodzieńczą (to ten drugi zawodnik w duecie), momentami eksperymentalnie. Z gustem i na ciepłe wieczory przy kominku w sam raz. Może być również przy coli z rumem, lodem i cytryną:-)


31-40

Zer0 0ne – 0z0ne
Zer00ne poznałem dzięki koledze z dalekiej Ameryki. Zachwalał, że podobne do Carbon Based Lifeforms, że kreatywne i osobiste. I faktycznie do numeru piątego tak jest w istocie. Kilka dobrych, ambientowo-transowych utworów idelanie nadaje się na wieczorne wyciszenie, dobrego drinka, ostatnią fajkę, albo coś w ten deseń. Jest miło i sympatycznie, nawet niezbyt monotonnie. Niestety tylko do połowy płyty. 
Jak na space-ambient, poduszkową elektronikę, niepozbawiony rytmów chillout: całkiem dobra płyta.

Skrobut – Firewall
Skorbut anno domini 2007 brzmi dużo lepiej, dużo ciekawiej, dużo inteligentniej (choć to słowo już w Polsce nie ma dobrej konotacji) niż setki klonów i sobowtórów elektronicznych herosów mrocznej i tanecznej elektroniki. Brzmi też dużo lepiej niż kilka lat temu, a jakikolwiek progres wśród grup grających EBM to nie jest 'rzecz' częsta.

Mnemonic – Monokultur
Niemiecki duet znowu trochę zaskoczył, wchodząc na tereny ambientu, muzyki spokojnej i niestety też w ich wykonaniu nudnawej. Ambient, idm, eksperymentalną elektronikę też trzeba umieć grać. Spokojniejsza, ale też słabsza płyta tego projektu niż poprzednia.

Hybernation – Snow Cover
Kolejny dobry wykonawca z Rednetic Records. Kolejna dobra epka z muzyką elektroniczną. Kolejna dawka sennej i mroźnej muzyki. Po drugim utworze z przewagą sennej niestety.

Timedrained – Dilemma
Duńska odpowiedź na izraelską falę progressive techno, a może psychodelic techno? A może trance techno? Nie nie, na pewno chodzi o psygoaminimal techno:-)
Taka muzyka sprawdza się przede wszystkim w samochodzie.

GASR – Reptile
Amerykańskie zawodzenie na polityków, ubrane w postindustrialną formę, electro rytmikę i popowe melodie. Nie za ciężko, niezbyt łatwo, kilka hitów na electro potańcówki. American requiem?

Pattenbrigade Wolff – Hochstapler
Niby sztuka, ale nie do końca, niby tandeta, ale ładnie podana. Postkraftwerkowska elektronika, jak zwykle z Niemiec.

Reaper – Hell starts with H
To nie ta żywiołowość co Soman, to nie ta chropowatość co Digitalism, to nie ta hałaśliwość co Sonar. Inna liga, ale kilka utworów daje radę :-)

Download – Fixer
Słabość kolejna. Co robić? Jak się szanuje artystów za ich przeszłe dokonania, to człowiek nie zwraca uwagi na takie szczegóły jak anachroniczność. Na szczęście koledzy ze Skinny Puppy w swoim pobocznym projekcie nie rażą tak bardzo prehistorycznymi dźwiękami, a szczególnie kompozycjami, jak na ostatnim albumie SP. Znam jednak lepsze płyty Download.

Editors – An End has a Start
Ta płyta to zbiór zgrabnych, mrocznych, gitarowych kompozycji, zaaranżowanych w stylu nowofalowym, kilka dobrych melodii, posępna atmosfera i niezłe teksty. Oczywiście są muzyczne reminiscencje przypominające Joy Division. A jest ktoś kto nie lubi Joy Division? Jego problem. Dla fanów mrocznego, gitarowego grania i mam nadzieję, że nie tylko dla nich.


41-50

Skinny Puppy – Mythmaker
Pewna teatralność, muzyczna emfaza, patos to zawsze były cechy muzyki Skinny Puppy. Na "Mythmaker" to jest oczywistością oczywistą ('oczywista oczywistość' to wkład w lingwistykę i hermeneutykę następnego po Millerze faworyta prostego ludu, nadprezydenta Jarosława z Żoliborza), bo styl muzyki niewiele się zmienił. Stylistyka jest podobna jak w latach 90-tych (podobnie jak wokale), trochę inne są aranżacje, bardziej nowoczesne, rozbudowane, rozległe i różnorodne. Skinny Puppy wpadają przy tym we własne sidła, bo potrafią niemiłosiernie rozbudować formę, która zatraca treść. Potrafią patos i tajemnicę zamienić na rodzaj pastiszu własnej muzyki. Utwór trzeci - "Haze" jest tego najlepszym przykładem, mógłby być równie dobrze umieszczony na krążku zespołu, który muzykę Skinny Puppy wyśmiewa.

Amon Tobin – Foley Room
No kolejny zawodnik z panteonu ludzi kreatywnych. Mroczna elektronika, momentami połamana, bywa równieź bardzo sugestywna. Ścieżka filmowa do nocnego koszmaru? Start przed wielu laty miał jednak dużo lepszy.

Faderhead – FH2
Następcami Covenant to oni jednak nie będą. Coś jest na rzeczy, bo debiut był jednak ciekawszy, a Covenent drugą płytę miał jeszcze lepszą niż debiut. niezbyt często zespół potrafi połączyć niegłupie melodie, z niegłupimi tekstami i niegłupią aranżacją. Jak na elektro, ebm, to całkiem nieźle.

Deadbeat – Journeymans Annual
No się chłopak nam zmarnował. Te rapowane wycieczki w krainę wiecznego wyrzucania z siebie rymów częstochowskich to jakiś towarzyski bąk. Kilka razy jakiś sumienny Murzyn zaskakuje nas znienacka ( a to koszmar każdego faceta i perwersja wielu kobiet). No kunszt rymowania to on posiada, ale co robi na płycie tribal-dub? Pasuje jak pięść do nosa, jak czerwone wino do śledzia.

Eisenfunk – Eisenfunk
Niemcy, którzy nas atakują, czyhają na naszą własność, nasze kobiety i naszą godność czasami poza knowaniem przeciwko Polakom zajmują się również muzyką. Tu w wydaniu power noise. Może nie do końca to power noise w stylu Sonara, bo noisu tu jedynie odrobina, ale na szczęście poweru nie brakuje. Dużo zróżnicowanych sampli, miarowo i tanecznie. Dla fanów Feindfluga.

Gataka – Bless the Mess
Same hity, to trance, house, techno, zmieszane - nie wstrząśnięte. Można się krygować i naśmiewać, ale do samochodu i tańca idealne.

Oxyd – Larva
Oxyd to poboczny projekt niejakiego Lorda Saurona i przemiłego założyciela Aliens Production o pseudonimie Ryby, znanych przede wszystkim z projektu Disharmony. O ile w głównym muzycznym eksperymencie rządzi agresja, schizofrenia i postindustrialna dekonstrukcja, tak Oxyd to dużo spokojniejsza forma i łagodniejsza treść. Nie mam nic przeciwko, choć uważam że to mogłaby być jednak bardziej eksperymentalna elektronika.

Ailo – Concept
Chillout to już tak wyświechtana formuła, że rzygać mi się chce gdy widze na półkach sklepowych te wszystkie płyty dla znerwicowanych wciągaczy chemii, sfrustrowanych porannym kacem balangowiczów, niedzielnych koneserów muzyki przy grillu. To jest dużo ciekawsza forma takiej muzyki, niewymagająca od słuchacza wielkiego skupienia, ale też nie do końca pozwalająca zająć się prasowaniem, gotowaniem czy pisaniem recenzji.

D’Arcangelo – Eksel
Bywało lepiej, bracia słabną z roku na rok, choć na „Eksel” jest kilka niezłych utworów. IDM, eksperymenty elektroniczne dla wytrwałych poszukiwaczy zaginionej arki. Ale do poziomu „Broken Toys Corner“ niestety daleko.

Interpol – Our Love to Admire
Pogrobowcy Joy Division obrodzili. Editors i Interpol to chyba najciekawsze ostatnio projekty (Dragons jednak zbyt już kopiują dokonania manchesterskiej grupy), które wpisują się w nurt niegłupiego i niezbyt frywolnego grania po brytyjskich i amerykańskich piwnicach. Pocierają te paluchy o gitary, robią skoczne refreny, ale żenady w tym nie ma.

-- r@ [1 lipca 2008]



ostatnie artykuły autora:
Nowa "gęba" kultury gotyckiej -- [27 stycznia 2005]
Najpopularniejsze grupy na postindustry.org -- [2 lipca 2003]
r@ prezentuje swoją listę najciekawszych płyt 2002 -- [4 marca 2003]
ElectroNowa muzyka maszyn (górniczych) v2.2 -- [19 marca 2002]
Orkus (9/99) i moda -- [2000]
  więcej...

powrót do artykułów »


Szukaj:

nowe na stronie:
Roman Wierciński - We ar…
Jan Grünfeld - Music f…
Simfonica - Song of the…
Roman Catholic Skulls…
Chvad SB - Phenomenali…
Lonsai Maikov - Déce…
Robert Henke w Chorzowie
Dog in the Evening…
Sublamp - Cathedrals o…
Eric Hofbauer Quintet…
Dagshenma - Humane to…
MNL 9 - Morning Mystery
Przypadki Derniere Volonte
Fasci di Combattimento…
Loren Connors - Portrait…
Aine O'Dwyer - Music…
Pierre Schaeffer - Ci…
Willy Stamati - Industri…
Lulu Rosenkrantz - Weltg…
People Like Us - This…
więcej »

polecamy | więcej »

© 1996-2017 postindustry.org


wygenerowane w 0.02 s.