¤ Mortiis - Eras ¤



Earache 2011

Ocena:
4

CD 1. Fodt Til A Herske, CD 2. Crypt of the Wizard, CD 3. Stargate


We wczesnym dzieciństwie, kiedy miałem sześć lat, Telewizja Polska raczyła wyemitować na antenie cykl ekranizacji opowiadań grozy Edgara Allana Poe, wyreżyserowany w latach 60-tych przez Rogera Cormana. Gwiazdą tych filmów był niezapomniany Vincent Price, akcja zaś rozgrywała się albo w średniowieczu, albo w epoce wiktoriańskiej. Corman wykorzystywał najbardziej standardowe rekwizyty gatunku - ponure zamczyska na skałach, nocne burze z piorunami, zarośnięte cmentarze i mroczne, podziemne krypty. W tamtych czasach filmy te robiły na mnie ogromne wrażenie, wydawały się nieprawdopodobnie realistyczne i sugestywne, kreowały nastrój czegoś tajemniczego i śmiertelnie poważnego. Dopiero kilkanaście lat później, oglądając je ponownie, tym razem na komputerze, uświadomiłem sobie wszystkie ich mankamenty, nieścisłości, tanie chwyty i niskobudżetowe efekty. Okazało się jednak, że wystarczy 'kupić' konwencję, wczuć się w to, co dzieje się na ekranie, przymknąć oko na niedociągnięcia - i trik znów działa. Byle tylko nie zwiększać dystansu...

Dlaczego o tym wszystkim wspominam? Ano dlatego, że z Mortiisem rzecz wygląda podobnie. W wieku trzynastu, czternastu lat usłyszałem jego nagrania w lokalnej audycji metalowej - i szybko wyobraziłem sobie, że to arkana muzyki (neo)klasycznej, subtelne dzieła przerastające o rząd wielkości wszelki rock, metal i podobny łomot. Minęło kilka lat i czar w dużej mierze prysł - okazało się, że na tle sceny martial / neofolk Mortiis ze swoim plastikowym brzmieniem i topornymi aranżacjami wypada tak sobie, nadrabiając ubytki groteskowym (by nie rzec - błazeńskim) wizerunkiem scenicznym. A jednak coś wciąż mi w duszy gra, kiedy słyszę np. pierwsze dźwięki "Keisern av en Dimensjon Ukjent"... Kwestia zgody na przyjętą konwencję, podobnie jak w przypadku starych horrorów z Vincentem Pricem.

"Eras" to zestaw trzech płyt Mortiisa z pierwszego okresu jego twórczości, to znaczy z lat 90-tych, kiedy to nie udawał jeszcze ani gwiazdy rocka gotyckiego ("Smell of Rain"), ani drugiego Marylina Mansona ("The Grudge" i późniejsze rzeczy), tylko kreował za pomocą keyboardu pompatyczne imitacje muzyki klasycznej, inspirowane zapewne muzyką z "Conana Barbarzyńcy" i innych filmów fantasy. W pakiecie znajdujemy "Fodt Til A Herske", "Crypt of the Wizard" i "Stargate". Dlaczego właśnie te albumy? Nie wiem, ale możemy próbować się domyślać.
"Fodt Til A Herske" to pierwsza oficjalna, w miarę profesjonalnie nagrana płyta Długonosa, zawierająca dwa utwory, razem trwające ponad pięćdziesiąt minut. To muzyka niesłychanie monotonna, prosta (by nie rzec - banalna) w swej strukturze, oparta głównie o trąby jerychońskie z keyboarda, zawodzące monumentalne melodie na trzech dźwiękach. Ciekawostka, ale warta przypomnienia jako wstęp do twórczości Mortiisa.
"Crypt of the Wizard" to pierwszy album, na którym Havard Elefsen zrezygnował z niemożliwie długich, smętnych suit na rzecz krótkich, odrębnych utworów (zresztą pozbieranych z kilku wcześniejszych singli).
"Stargate" to z kolei opus magnum Mortiisa - wreszcie płyta o naprawdę przyzwoitym brzmieniu, ciekawych aranżacjach, dość rozbudowanej strukturze, wpadająca w ucho i wykorzystująca nie tylko dźwięki różnych instrumentów, ale także głosy męskie i damskie oraz sample bitewne i pokrewne.

Oczywiście ktoś mógłby powiedzieć, że dobór płyt do trylogii mógłby być inny (w grę wchodzą jeszcze trzy tytuły z tego 'heroicznego' okresu), ale cóż - coś trzeba było wybrać. W każdym razie za bardzo niską cenę (trzy płyty de facto w cenie jednej) można otrzymać eleganckie, oryginalne wydania klasycznych pozycji z dyskografii Mortiisa. A potem nie pozostaje już nic innego, jak tylko zaprzestać kręcenia nosem, zawiesić na kołku wysubtelnioną wrażliwość i poddać się muzycznemu wyobrażeniu zamków, smoków, magów i bitew - niczym z malunków Vallejo i Frazetty.

-- Adam T. Witczak [9 września 2011]



ostatnie recenzje autora:
SPK - Zamia Lehmanni - Song of Byzantine Flowers -- [15 listopada 2017]
Feanch, Dutour, Lubat - Grand Air LP -- [15 października 2017]
The Third Eye Foundation - The Dark -- [14 października 2017]
Dissonant Elephant - 5 larmes de cristal -- [13 października 2017]
Club Alpino - Woouldy -- [23 września 2017]
  więcej...



inne recenzje Mortiis:
Mortiis - Ånden Som Gjorde Opprør -- Adam T. Witczak [24 grudnia 2008]
Mortiis - Song of a Long Forgotten Ghost -- Adam T. Witczak [20 września 2012]

powrót do recenzji »


Szukaj:

nowe na stronie:
SPK - Zamia Lehmanni…
Feanch, Dutour, Lubat…
The Third Eye Foundati…
Dissonant Elephant - 5…
Club Alpino - Woouldy
Club Alpino - Tunga
Roman Wierciński - We ar…
Jan Grünfeld - Music f…
Simfonica - Song of the…
Roman Catholic Skulls…
Chvad SB - Phenomenali…
Lonsai Maikov - Déce…
Robert Henke w Chorzowie
Dog in the Evening…
Sublamp - Cathedrals o…
Eric Hofbauer Quintet…
Dagshenma - Humane to…
MNL 9 - Morning Mystery
Przypadki Derniere Volonte
Fasci di Combattimento…
więcej »

polecamy | więcej »

© 1996-2017 postindustry.org


wygenerowane w 0.027 s.