¤ Olivier Messiaen - Poemes pour Mi / Harawi ¤



[różne wydania]

Ocena:
4.5

Przyznam, że dotychczas trochę bojkotowałem te kompozycje Oliviera Messiaena, które zawierają partie głosu ludzkiego - niezależnie od płci śpiewaków. Trudno to racjonalnie wyjaśnić - ot, kwestia jakiegoś urojonego uprzedzenia i przeświadczenia, że owe głosy są drażniące. Coś mnie jednak w końcu tknęło i zabrałem się za dwa cykle messiaenowskich pieśni przy akompaniamencie fortepianu.

Mam tu na myśli "Poemes pour Mi" i "Harawi". Pierwsze dzieło powstało w latach 1936 - 37, drugie (z podtytułem "Pieśni miłości i śmierci") w roku 1944 (a więc już po słynnym "Kwartecie na koniec czasu", jeśli miałby to być jakiś punkt odniesienia).

O obu cyklach, bo w istocie to cykle utworów, można sporo poczytać w sieci, a recenzja na postindustry nie jest - bądź co bądź - dobrym miejscem do wchodzenia w teoretyczne elaboraty i szczegółowe didaskalia. Warto w każdym razie wiedzieć, że Harawi nawiązuje do gatunku boliwijskich pieśni miłosnych, kończących się zwykle śmiercią obojga zakochanych bohaterów. Messiaen oczywiście zrealizował temat po swojemu i ostateczny efekt nie ma zapewne wiele wspólnego z muzyką Ameryki (ale też nie taki był cel kompozytora). Ciekawe jest to, że same teksty są w dużej mierze surrealistyczno-symboliczne, z frazami onomatopeicznymi, wziętymi np. z języka keczua.

"Poemes pour Mi" to utwór dedykowany pierwszej żonie Messiaena, Claire Delbos. Drugą, jak wiemy, była Yvonne Loriod, słynna interpretatorka jego dzieł, wybitna pianistka. Dzieło ma także swoją aranżację orkiestralną, ale to nie o niej będziemy mówić.

Zresztą... cóż tu mówić? Nie będąc muzykologiem czy choćby kimś o podstawowym wykształceniu muzycznym, niewiele będę wam w stanie powiedzieć o akordach, rytmach, harmoniach, modi (wynalazek Messiaena), taktach i seriach. Ale proponuję coś innego - spójrzmy na tę muzykę z pozycji laika, z pozycji kogoś, kto opisuje kolejne płyty głównie przy pomocy tak niejasnych, nacechowanych emocjami sformułowań jak "mroczna", "ostra", "nostalgiczna", "szalona" etc.

A jaka jest muzyka Messiaena, jakie są w takim ujęciu "Harawi" i "Poemes..."? Dobrym określeniem byłoby chyba słówko "abstrakcyjne". Większość z nas przyzwyczajona jest do pewnych standardowych współbrzmień, łatwo kreujących określone nastroje i obrazy. Odruchowo wiemy, że coś "brzmi" pompatycznie, zawadiacko, posępnie etc. Tymczasem w kompozycjach Messiaena mamy swego rodzaju abstrakcję - oderwanie od tych prostych skojarzeń. Zapewne to skutek specyficznej rytmiki, długich pauz i - przede wszystkim - ochoczego szafowania dysonansami. Dźwięki wyłaniają się tu trochę jak pojawiające się i znikające gwiazdy w jakiejś czarnej przestrzeni. Układają się w dziwne, atonalne struktury, nie pozwalają "potupać nogą" do rytmu, zanucić fraz melodycznych itd. Śpiew również ma tu mało z tym wszystkim wspólnego.

Całość jest po prostu rodzajem surrealistycznego, onirycznego piękna, może wręcz Piękna przez duże P. A jednak jest to piękno "l'au-dela", "from beyond", gdzieś spoza naszego normalnego postrzegania. Z innego wymiaru. Przydałyby się tu jakieś porównania czy metafory matematyczne - analogie z dziwnymi przestrzeniami, w których wszystko układa się harmonijnie, pomimo iż np. każdy punkt kuli jest jednocześnie jej środkiem (liczby p-adyczne). Podobnie tu: wszystko przepojone jest pięknem, które jednak uchwycimy dopiero po wyjściu poza klasyczne konwencje.

-- Adam T. Witczak [23 października 2014]



ostatnie recenzje autora:
SPK - Zamia Lehmanni - Song of Byzantine Flowers -- [15 listopada 2017]
Feanch, Dutour, Lubat - Grand Air LP -- [15 października 2017]
The Third Eye Foundation - The Dark -- [14 października 2017]
Dissonant Elephant - 5 larmes de cristal -- [13 października 2017]
Club Alpino - Woouldy -- [23 września 2017]
  więcej...



inne recenzje Olivier Messiaen:
Olivier Messiaen - Timbres Durées -- Adam T. Witczak [2 września 2014]

powrót do recenzji »


Szukaj:

nowe na stronie:
SPK - Zamia Lehmanni…
Feanch, Dutour, Lubat…
The Third Eye Foundati…
Dissonant Elephant - 5…
Club Alpino - Woouldy
Club Alpino - Tunga
Roman Wierciński - We ar…
Jan Grünfeld - Music f…
Simfonica - Song of the…
Roman Catholic Skulls…
Chvad SB - Phenomenali…
Lonsai Maikov - Déce…
Robert Henke w Chorzowie
Dog in the Evening…
Sublamp - Cathedrals o…
Eric Hofbauer Quintet…
Dagshenma - Humane to…
MNL 9 - Morning Mystery
Przypadki Derniere Volonte
Fasci di Combattimento…
więcej »

polecamy | więcej »

© 1996-2017 postindustry.org


wygenerowane w 0.028 s.