¤ Thomas Köner - Unerforschtes Gebiet ¤



Die Stadt 2002, 2003

Ocena:
4.5

A. Unerforschtes Gebiet A, B. Unerforschtes Gebiet A

Wszyscy jesteśmy przyzwyczajeni, że właściwie cała powierzchnia Ziemi jest znana i zbadana, przynajmniej na tyle, by móc zapełnić mapy w atlasach odpowiednimi oznaczeniami. Innymi słowy, na mapach tych nie ma już białych plam - ani w afrykańskim interiorze, ani w głębi Ameryki, ani w obszarach polarnych. No dobrze, tam akurat pozostały - ale z zupełnie innych przyczyn, bo biel ta wyraża lód, śnieg i ogólną wieczną zimę. Były jednak czasy, w których także i te obszary nie były dobrze rozpoznane, a kartografowie rozkładali ręce, nie mając pewności, co należy narysować czy napisać w odpowiednich miejscach.

Właśnie taka była inspiracja czy też koncepcja, która towarzyszyła Thomasowi Könerowi przy tym albumie. Oczywiście, mogłaby też być nieco inna - ważne, że zachowany został polarny, arktyczny czy też antarktyczny klimat, towarzyszący większości jego nagrań. Arktyczny, konkretniej - bo okładka pozwala sądzić, że chodzi o tereny w pobliżu bieguna północnego.

Dwa utwory są do siebie podobne, co jest zaletą, bo dzięki temu powstaje jednolita atmosfera. Atmosfera polarnego zlodowacenia, mroźnych wichrów, pękajacego lodu, chrzęszczącego pod butami śniegu, tu i ówdzie być może wody bulgoczącej pod zimną taflą. To właśnie dźwięki, które zastosował Köner. Wszystko to jednak podane jest w dronowym sosie - dudniącym, buczącym, mglistym i monotonnym.

Myliłby się jednak ten, kto sądziłby, że mamy tu do czynienia z jakimś ekstremizmem jednostajności, że to po prostu jedna, wielka, bezkształtna magma. Przeciwnie: artysta umiejętnie wycisza i nagłaśnia kolejne białe czy też szaro-bure (a chwilami może i czarne, jeśli potraficie zrozumieć te porównania) fale dźwięku, przez co materiał co prawda nie zmienia swego ogólnego charakteru, ale też nie nudzi, ani nie staje się otumaniająco transowy. Ba, można sobie go nawet wyobrazić w roli ścieżki dźwiękowej do jakiegoś ponurego, niemego filmu o przedzieraniu się przez martwą, lodową pustynię w kierunku bieguna ziemskiego globu.

Całość zrealizowana jest naprawdę subtelnie, precyzyjnie, interesującego - dlatego polecam. Szczególnie na słuchawkach. Materiał ukazał się na winylu, na CD oraz ostatecznie, co tu ukrywać, na Youtube...

-- Adam T. Witczak [20 sierpnia 2015]



ostatnie recenzje autora:
SPK - Zamia Lehmanni - Song of Byzantine Flowers -- [15 listopada 2017]
Feanch, Dutour, Lubat - Grand Air LP -- [15 października 2017]
The Third Eye Foundation - The Dark -- [14 października 2017]
Dissonant Elephant - 5 larmes de cristal -- [13 października 2017]
Club Alpino - Woouldy -- [23 września 2017]
  więcej...



inne recenzje Thomas Köner:
Thomas Köner - Driftworks 1 / Nuuk -- Adam T. Witczak [4 października 2015]
Thomas Köner - Novaya Zemlya -- Adam T. Witczak [24 sierpnia 2015]

powrót do recenzji »


Szukaj:

nowe na stronie:
SPK - Zamia Lehmanni…
Feanch, Dutour, Lubat…
The Third Eye Foundati…
Dissonant Elephant - 5…
Club Alpino - Woouldy
Club Alpino - Tunga
Roman Wierciński - We ar…
Jan Grünfeld - Music f…
Simfonica - Song of the…
Roman Catholic Skulls…
Chvad SB - Phenomenali…
Lonsai Maikov - Déce…
Robert Henke w Chorzowie
Dog in the Evening…
Sublamp - Cathedrals o…
Eric Hofbauer Quintet…
Dagshenma - Humane to…
MNL 9 - Morning Mystery
Przypadki Derniere Volonte
Fasci di Combattimento…
więcej »

polecamy | więcej »

© 1996-2017 postindustry.org


wygenerowane w 0.034 s.