¤ Random Dragon - Vox Estis Lux Mundi ¤



self-release 2011

Ocena:
3.5

1. Si ergo lumen, quod in te est, tenebrae sunt ipsae, tenebrae quantae erunt, 2. Liberation Animae de Opere Diaboli, 3. Surge qui dormis, et exurge a mortuis, et illuminabit te Christus , 4. Vos Estis Lux Mundi

Jest to muzyka taka, jaką moglibyście sobie wyobrazić, patrząc na okładkę tego albumu i wiedząc, że chodzi o dark ambient. W rzeczy samej - to ambient mroczny, ale nie złowrogi; na swój sposób smutny, lecz raczej przez powagę Kalwarii niż czarną rozpacz, o ckliwej melancholii nie wspominając. I do tego jest to materiał nader prosty, zgoła minimalistyczny tak ze względu na użyte środki wyrazu, jak i aranżację poszczególnych kompozycji.

Artysta z Ravenny (ale tej w Ohio, jak się okazuje...) zatapia nas w rozległej (nieskończonej?) przestrzeni, która rozbrzmiewa jedynie głębokimi, pulsującymi w oddali dronami oraz rozmytymi, quasi-melodycznymi plamami dźwiękowymi, tak typowymi dla gatunku. Żadnych podejrzanych szeptów, żadnego hałasu tej czy innej proweniencji, żadnego komponentu rytmicznego. Można sobie wyobrazić katedrę kosmicznych rozmiarów albo po prostu to, co przedstawia nam wspomniana już wyżej okładka: Stat Crux Dum Volvitur Orbis. Zza chmur przebija już światło Logosu, ale dusza wciąż jeszcze się oczyszcza, wciąż trwa w napięciu, o czym świadczą tytuły poszczególnych kompozycji.

Takie zapewne były intencje twórcy. Nie da się jednak ukryć tego, że materiał ma pewne mankamenty czysto technicznej natury. Jednym z nich jest to, że samo brzmienie nie wykracza nijak poza gatunkową średnią, tak więc słuchacze szukający oryginalności czy perfekcjonizmu mogą uznać, że materiał Random Dragon to jedynie uczniowskie wprawki.

Druga kwestia, na pozór może trochę śmieszna, to fakt, że album nagrany został bardzo cicho - i zresztą jest to cecha wielu wydawnictw tego twórcy. Zmusza to do ustawiania wszelkich potencjometrów nienaturalnie wysoko, by w ogóle usłyszeć w słuchawkach cokolwiek sensownego. Być może było to w jakimś stopniu zamierzone (w końcu ambient ma być muzyką otaczającą, a nie absorbującą...), ale jeśli nawet, to nie podzielam tego podejścia.

https://randomdragon.bandcamp.com/album/vos-estis-lux-mundi

-- Adam T. Witczak [5 lutego 2016]



ostatnie recenzje autora:
Jan Grünfeld - Music for plants -- [26 maja 2017]
Simfonica - Song of the Volcanoes -- [23 kwietnia 2017]
Roman Catholic Skulls - 1970 Static -- [19 kwietnia 2017]
Chvad SB - Phenomenalism, Cartesian Doubt and Bomb #20 -- [18 marca 2017]
Lonsai Maikov - Décembre au Mont des Oliviers -- [17 stycznia 2017]
  więcej...



inne recenzje Random Dragon:
Random Dragon - Et Lux in Tenebris Lucet et Tenebrae Eam Non Conprehenderunt -- Adam T. Witczak [7 lutego 2016]
Random Dragon - Forest Generator -- Adam T. Witczak [7 września 2015]

powrót do recenzji »


Szukaj:

nowe na stronie:
Jan Grünfeld - Music f…
Simfonica - Song of the…
Roman Catholic Skulls…
Chvad SB - Phenomenali…
Lonsai Maikov - Déce…
Robert Henke w Chorzowie
Dog in the Evening…
Sublamp - Cathedrals o…
Eric Hofbauer Quintet…
Dagshenma - Humane to…
MNL 9 - Morning Mystery
Przypadki Derniere Volonte
Fasci di Combattimento…
Loren Connors - Portrait…
Aine O'Dwyer - Music…
Pierre Schaeffer - Ci…
Willy Stamati - Industri…
Lulu Rosenkrantz - Weltg…
People Like Us - This…
La Dernière Atta…
więcej »

polecamy | więcej »

© 1996-2017 postindustry.org


wygenerowane w 0.069 s.