¤ r@ prezentuje swoją listę najciekawszych płyt 2002 ¤

Powiedzmy sobie szczerze, to nie był zły rok dla muzyki elektronicznej, w każdej z jej przeszłych, obecnych i przyszłych form. Znowu było kilka ciekawych debiutów, kilka porażek, kilka knotów i kilka perełek. Tym razem rezygnuję z listy najgorszych płyt, powiększając listę najlepszych do 100. Prawda jest taka, że trudno mi było jeszcze zrezygnować z wielu płyt ponad 100, a nie znam jeszcze kilku ciekawych wykonawców, którzy mogą mnie zaskoczyć. Nie słyszałem jeszcze: Domotic, Synapscape, Infant, Z prochek, Displacer, Monstrum sepsis, ML, itd.

Rok 2002 to był czas wielu niespodzianek, wielu dla mnie nowych fascynacji i wielu starych rozczarowań. I oby tak było zawsze.

1-10
Metamatics - "From the Death to Passwords Where You Are ..."
To może być przypadek, że uważam tę płytę za jedną z najważniejszych w 2002 roku. Może ale nie musi. Gość poza talentem, ma jeszcze jedną rzadką cechę - wyobraźnię. A ta, jak mawiał Einstein, jest ważniejsza od wiedzy i umiejętności. Jeden z liderów nowej elektroniki.

Digitonal - "23 Things Fall Apart"
W sumie nie pierwszy raz ktoś próbuje połączyć idm z muzyką klasyczną, instrumenty akustyczne z komputerami. Ale im się to udało wyśmienicie. Piękna płyta. Spokojna, nastrojowa, cokolwiek to w czasach postmodernizmu znaczy.

Abfahrt Hinwill - "Links Berge, Rechts Gehen"
Wśród liderów tej licznej grupy (razem dwie sztuki rodzaju męskiego) jest facet z grupy Gimmik, co już uświadamia, że to nie może być byle jakość. Płyta nagrana dla Toytronic Records, co też o czymś świadczy. Bardzo pozytywna i urocza produkcja. Na pewno warta tych kilkunastu eurodolarów.

Brinkmann & Nikolai - "Petitgand"
Dwóch pseudoartystów, robi pseudoartystyczny, muzyczny spektakl, o pseudoartystycznym przesłaniu. I robią to genialnie. Trzy powody dla których warto ją zakupić bądź poznać? Proszę bardzo:
1. Zmysłowo gryzą intrygę, to jest pewne ;-)
2. Muzyka dla wszystkich, a zarazem dla wybranych :-Q
3. Snoby powinny ją kupić, bo jest to limitowana edycja; 111 sztuk :-p
Tu są adresy gdzie można ją kupić: www.oral.qc.ca, www.mutek.ca

Hocico - "Signos de Abberacion"
No Meksyk panie! Tym razem ostry, taneczny, electro-industrialny. Dopracowany, może nawet za bardzo wyczyszczony z brudów, bo przez to przewidywalny. Klasa sama w sobie.

Murcof - "Martes"
Inny fascynat tequilli pokazał, że wie o co w nowoczesnej muzyce elektronicznej chodzi. Mroczna, pesymistyczna mieszanka idmu, muzyki filmowej i elementów jazzu. Nie poprawi apetytu, nie wyostrzy spojrzenia, ale potrafi wciągnąć.

Electric Birds - "Gradations"
Bardzo odpowiada mi klimat ich płyt. Niezbyt nowatorskie granie, ale doskonale poprawia trawienie. Lekka, dronowa i trochę pokręcona elektronika.

Ah Cama-Sotz - "La Procession de la Sangre"
Belgijski wykonawca, który wspaniale łączy klimat dark ambientu, muzyki rytualnej, postindustrialu i nowych trendów w elektronice. Wyśmienicie to przygotowuje i realizuje. Mocna, ale nie brutalna płyta.

Esem - "Enveloped"
Myślałem, że to Rosjanin i już pisałem laurkę dla naszych wschodnich braci. Okazało się jednak, że to Bułgar. Tak czy inaczej stworzył w swoim debiucie dzieło wyjątkowe.
Wysublimowany, melodyjny i nowatorski idm. Dla ludzi, którzy uwielbiają słuchać muzyki nocą. Czekam cierpliwie na wysyp polskich nowoelektronicznych rewelacji...

Polar - "Out from the Blue"
Skandynawia to jednak wylęgarnia młodych talentów. Dania, Szwecja, Norwegia i oczywiście Islandia i Finlandia. Każdy z tych krajów ma jakiegoś artystę, którego każdy szanujący się fan elektroniki musi znać. Poczynając od Jimiego Tenora, przez Pan Sonic, Vladislava Delaya, Sigur Rós, Björk, Mum, Tilliandera, Opiate, Lackluster, po Leæther strip, Covenant, Birmingham 6 czy nawet na Apoptygmie Berzerk kończąc. A o ilu w tym momencie nie pamiętam? Spodobała mi się od razu, jednak jako arcydzieło uznałem ją dopiero niedawno. House, idm, breakbeat, trochę eksperymentów, wystarczy by rozweselić, zabawić, odprężyć, zrelaksować, a zarazem nie mieć uczucia typowego konsumenta popkultury, który pożera każdą muzykę, jaką mu serwują media. Skaczący między gatunkami, mający chorobę natrętnego zbierania na twardych dyskach utworów z Internetu raczej jej nie dostrzegą;-) Niedocenią, to pewne...
PS. Ktoś anonimowo (nieładnie wysyłać anonimy) napisał do mnie, że Polar gra d'n'b a nie house, i że powinienem wiedzieć i umieć nazywać gatunek jaki gra dana kapela. Informuję, że teraz Polar nie gra stricte d'n'b i ta płyta - "Out from the Blue" to dużo więcej niż d'n'b. Ale dziękuję za zwrócenie uwagi, i w gruncie rzeczy jak ktoś tak ocenia Polar to ma prawo. Ja się na tych etykietkach nie bardzo znam;-)

11-20
Markant - "Vice Versa"
Carsten Endrass to weteran mający na koncie kilkadziesiąt płyt winylowych. Niedawno dopiero zaczął własnymi siłami wydawać płyty kompaktowe. Tworzy ciekawą i mroczną odmianę muzyki elektronicznej. Techniczną, nowoczesną i bardzo przygnębiającą.

Akufen - "My Way"
Kolejny Kanadyjczyk, który wie do czego służy komputer i sampler. Wesoła, deephousowa muzyka, nie pozbawiona jednak nowatorskiego podejścia do tworzenia.

Susumu Yokota - The Boy and the Tree"
Japońska precyzja. Świat muzyki ludowej, regionalnych dźwięków, mikroelektroniki, podany do konsumpcji pałeczkami. Elektronicznymi pałeczkami.

Hybryds - "Electric Voodoo"
Zaskakuje, to na pewno. I rytmem i wokalami i kompozycjami. Coraz mniej w tym dark ambientu, coraz więcej urozmaiceń i przystępnej formy.

Somatic Responses - "Touching the Void" / "Dying Languages"
Dwie płyty jednego roku, to powoli niestety standard w muzyce elektronicznej. Walijczycy jednak na obu prezentują podobny, wysoki poziom. Choć "Dying language" nie ma tej muzycznej wszechstronności, jak "Touching the void" i trochę awansem jest tak wysoko. Nie jest to muzyka przyjemna, ale swój potencjał wykorzystują znakomicie. Mroczne kolaże idmu, postindustrialu i noisu (w małym zakresie). Muzyka maszyn początku XXI wieku. Gęsta, duszna, nieprzewidywalna.

Freeform - "Human"
To nie jest płyta, którą można uznać za objawienie. Nie powinno się jej słuchać jednokrotnie. Trzeba dać jej trochę czasu. Potem zachwyca. Zgodnie z nazwą - elektronika, muzyka rytualna, ludowa w odpowiedniej "luźnej" formie.

Phonem - "Ilisu"
Ten projekt się rozwija. I choć nadal im trudno wyjść z kręgu muzyki repetetywnej, to wyzwalają we mnie pozytywne emocje. A i w aucie miło się tego słucha. Glitch techno dla kierowców ;-)

Boards of Canada - "Geogarddi"
Ci faceci udowadniają, że szumnie nazywana - "nowa elektronika", to nie muszą być tylko epigoni Autechre, Aphex Twina i Kraftwerka. Mają własny styl i są wciąż "do przodu". To inni są ich epigonami...

Mlada Fronta - "Oxydes"
Z płyty na płytę jest coraz lepiej. Postindustrial w nowoczesnej postaci. Finezyjny power noise a la Francaise ;-)

Opiate - "While You Were Sleeping"
Nazwa grupy mówi chyba sama za siebie jakie używki Thomas Knak preferuje;-) Choć mam wrażenie, że gość żyje na szczęście czymś innym, niż narkotykami. Plastyczne zdolności ma, obrazy potrafi zamieniać na muzykę. Nie odwrotnie. Spokojna, ładna mieszanka idmu, ambientu i house.

21-30
Deine Lakaien - "White Lies"
Romantyczna muzyka, mroczna i popowa. Pełna zachwycających momentów z czasem staje się usypiającym afrodyzjakiem zawieszonym gdzieś między jawą, a snem. Naturalnym afrodyzjakiem, bo Viagrą to z pewnością nie jest ;-)

C.H. District - "Continuance"
Jeden z nielicznych polskich wykonawców, który jest w czołówce postindustrialnej, nowoczesnej elektroniki. Coś między Autechre i sceną rytmicznego noisu a la Ant-Zen. Trochę stracił jednak pazur na rzecz melodii.

Bola - "Fyuti"
Wstyd napisać, ale dopiero niedawno, prawie po roku od jej ukazania się, miałem przyjemność ją usłyszeć po raz pierwszy. I zaprawdę powiadam wam - kawał wspaniałej nowoczesnej elektroniki, pełnej basowych brzmień, łagodnych eksperymentów, zarazem miłych melodii i przemyślanych kompozycji. Obok Boards of canada i Freeform - Bola to najciekawszy wykonawca zasłużonej wytwórni SKAM records.

Tomas Jirku - "Entropy"
Jirku zaczyna biec w elektronicznym wyścigu zwanym - "kto da więcej". Druga nazwa - "ja jestem najbardziej płodny". Ale w odróżnieniu od "prawdziwej awangardy" Jirku nie stoi w miejscu i nie zastanawia się na sensem szumu, ani krzykiem ciszy, omija nawet tematy Sztuki Awangardowej. Po prostu robi nowoczesną, posttechniczną muzykę, która ma wiele zalet. Pozwala zasnąć, chociażby ;-)

Peter Murphy - "Dust"
Murphy doskonale czuje się w świecie muzyki etnicznej, folku i elektroniki. Od czasów Bauhausu znacznie się rozwinął, jest dojrzalszym muzykiem i doskonale opanował sztukę pisania niebanalnych piosenek. Jak na porządnego artystę robi to sumiennie i wciąż po swojemu. Momentami wyśmienita płyta, a utwór "Subway (Epilogue)" potrafi rozbić nasze jestestwo na strzępy. Przynajmniej moje ;-)

Multiplex - "Iroquois"
Jeden z moich byłych kolegów, znany niektórym jako alternatywny Andrzej stwierdził, że to 3 liga idmu. Niech Bóg mu wybaczy, a najlepiej przy okazji ześle w ramiona kobietę, która go przytuli. Choć na krótko. I w łóżku puści mu "Iroquois". Muzyka dobra jako dodatek do udziwnionego seksu ;-)

Bauri - "Slacker Journal"
Gdyby druga część płyty była taka jak jej początek to byłaby w pierwszej 10 moich płyt roku 2002. Niestety po 20 minutach trochę atmosfera siada, a kompozycje stają się oklepane. Tak czy inaczej kawał interesującego idmu. Utwór drugi to niezmienny hit w moim odtwarzaczu.

VNV Nation - "Futureperfect"
Monumentalny pop, EBM i sporo patosu. Bojówki, czarna koszula i romantyczny marsz w stylu wczesnego hitlerjugend wskazane ;-) A tak poważnie, to może zbyt patetycznie to wszystko brzmi, ale talent do pisania dobrych piosenek mają.

Jello - "Voile"
Mroczny idm. Momentami zaskakujący nawet znawców tematu, oddanych fanów i pragnących pocieszenia fanek. Alter ego Darrena Fittona z Bola. Nużący w dłuższej perspektywie.

Takagi Masakatsu - "Journal for People"
Minimalne idm z japońskimi eksperymentami. Mikromuzyczki, mikroformuły i mikrodźwięki. Utwór 9 porywa. Zbyt częste spożycie grozi uzależnieniem...

31-40
Astrobotnia - "Part 3"
Jedynka była dość sztampowa, trójka wyjaśnia w jakim kierunku idzie grupa. W dobrym, gwarantuję ;-) Dość wspomnieć, że wydaje w Rephlex Records.

Holger Flinsch - "Collapsing New People"
Piękny trance. Gdyby nie kilka banalnych momentów, kilka kiczowatych zagrywek to byłaby u mnie dużo wyżej.

T. Raumschmiere - "Great Rock'n'Roll Swindle"
Zadziwiająco współcześnie brzmi ta płyta. Pulsuje życiem wielkiego miasta, transowym rytmem weekendowych imprez w małych klubach. Sporo elementów house, detroit techno i electro dodaje jej jeszcze kolorytu. Rekomendacja dla dj'ow. Składak singli.

XPQ-21 - "Chi"
Jeden z ciekawszych wykonawców dark electro i EBM. Łączy electro, synth-pop, gotyk z techno. Łączy to na tyle ciekawie, że nie mam uczucia zmarnowanego czasu gdy go słucham. Choć przyznam, że nie za często to robię :-)

Dither - "Urei"
Rozwija się, nie gubi mrocznych elementów w czasach zarazy muzyki naiwnej, kiczowatej i perwersyjnie prostackiej (a wszystko pod hasłem -"moda na lata 80-te"). Tutaj tego nie ma, Dither trzyma fason. Nie słodzi zanadto, nie nudzi i nie uprawia politycznej propagandy.

Siderartica - "Night Parade"
Ależ sympatyczne i miłe zaskoczenie. I to poznane już w 2003 roku. Mroczna elektronika, piękne kobiece wokale, dark wave i ciekawe kompozycje. Starodawna w treści, nowoczesna w formie.

Kettel - "Smilling Lttle Cow"
Wesołe towarzystwo z Neo Ouija Records powiększyło się o kolejnego interesującego wykonawcę, tym razem holenderskiego Kettela. Zacna wytwórnia, zacne projekty. Z pogranicza idm, postelektroniki i ambientu.

L'usine Icl - "Iron City"
Chyba najsłabsza płyta L'usine Icl, tym bardziej szkoda, że wydana w Hymen Records. Jak widać słaba w jego wykonaniu, to i tak u mnie jest bardzo wysoko.

Einoma - "Undir Seilnotum"
Islandia to nie tylko Björk, Mum czy Sigur Rós. Einoma podoba mi się najbardziej, bo wie, że głupawe melodyjki i disco klimat to mogą sobie robić w Anglii czy w Niemczech. Ewentualnie jeszcze w USA. Islandia to mrok, zimno, śnieg i dużo alkoholu. Einoma ma przyszłość. Gośc wie o co chodzi w nowoczesnej muzyce elektronicznej.

Sybarite - "Nonument"
Coś łączy tę grupę ze Starfish Pool. Nie do końca wiem co, bo na pewno nie personalia ani wytwórnia. Coś łączy ich także z Digitonal. Elektronika dla zmęczonych pracą. Do tego z 4 AD Records...

41-50
Scorn - "Plan B"
Mick Harris wiecznie żywy. Drony jak zwykle zmysłowe, basy - wyśmienite, kompozycje też udane. Ale coś jednak nie przyciąga mnie za często do tego planu. Czyżby brakowało polotu i świeżości?

Tekniq - "Compuglobalhypermegamarket"
Nieźle, naprawdę nieźle się Ratzinger jako producent spisał. Tekniq ma jednak niewiele wspólnego z muzyką :Wumpscuta:, bliżej mu do dokonań takich grup jak Beefcake. Gdzieś na styku drum'n'bass, dubu, elektronicznych poszukiwań. Kolejna wschodząca, obok Garou i Celine Dion, gwiazda muzyki kanadyjskiej:-)

System - "System"
Po odejściu (wyszedł za mąż) Clausa Larsena (Leæther Strip), Opiate i właśnie System reprezentują w moim podsumowaniu Danię (System to goście z Opiate, Dub tractor i Acustic). Skromnie, ale stosownie. Spokojnie, nowoelektronicznie, nastrojowo. Są na tej płycie muzyczne perełki.

Mum - "Finally We Are No One"
Jeśli już coś ma być słodkie w muzyce to chciałbym, by to był zespół Mum. Potrafią stworzyć ciekawe, ładne melodie, nie tracąc przy tym etykietki zespołu eksperymentalnego. Trochę Björk, trochę Portishead, trochę awangardowej elektroniki, to wystarczy by zachwycał się nimi światek muzyczny. I ja z boku, zupełnie przy okazji, trochę też.

Mitchell Akiyama - "Temporary Music"
Ten Kanadyjczyk każdą płytę ma inną. Ta jest najspokojniejsza, najbardziej ambientowa, co nie znaczy, że nudna. Wysoka kultura.

Sica - "Partially Function Stub"
Dziwnie wciągająca muzyka. Mocna, pełna niespodzianek i zmian nastrojów. Ale bardzo nowoczesna. Dla fanów Mego Records przede wszystkim. Noise-pop?

End - "Science-fiction"
Jeśli dobrze wyczytałem, to znowu gość z kraju klonowego liścia. Debiut i to całkiem dobry. Mroczny (na szczęście), fragment idmu.

Desormais - "Climate Variations"
Kolejna muzyczna podróż Mitchella Akiyamy. Bardzo wciągająca i szacowna muzyka. Tym razem nie jest to podróż samotna.

Neuroticfish - "Les Chansons ..."
Jedna z najlepszych płyt synth-pop, future pop w zeszłym roku. Nie doceniona moim zdaniem. Facet ma talent do robienia pięknych melodii, ale na szczęście potrafi też tworzyć ciekawy klimat i wykorzystywać nowoczesne, syntetyczne brzmienia.

Squaremeter - "The Bitter End"
Poprzednia płyta była dla mnie objawieniem, tutaj zostaje pewien niedosyt, bo wiele elementów się powtarza. Click techno, ambient i cudowny, ciepły klimat wiosennego miasta.

51-60
Amon Tobin - "Out There from Nowhere"
Amon nie bije w piętkę, rozrusza nawet stare kości, ale niestety na dłuższą metę stwarza zagrożenie dla zdrowia. Za stary jestem prawdopodobnie na jego wynalazki.

Feindflug - "Hirnschlacht"
Sieg heil! Powie ktoś niewtajemniczony, gdy posłucha i poczyta o Feindflug. A to całkiem sympatyczni goście, jak mówią nie mający nic wspólnego z narodowym socjalizmem. Marszowo chłopaki grają, to fakt ;-) Dark electro, rytmiczny postindustrial, na szczęście bez wokali.

DJ Spooky - "Optometry"
Ależ gość masakruje. Masakruje jazz, potrafi go roznieść w puch, by za chwilę przywrócić mu naturalny brak harmonii ;-) Eksperymentalna i jednak dość ograna w formie ekspresywność, ale wciąga.

Multiplex - "Pinghaus Frequencies"
Ta płyta zdaje się być bardziej przemyślana, od wydanej w małym nakładzie -"Iroquois". Przemyślana nie zawsze jednak jest komplementem, w tym wypadku brakuje jakiegoś zwieńczenia, pomysłu i idee fixe. Niestety.

In Strict Confidence - "Mistrust the Angels"
Staranniej produkują teraz swoje płyty goście z Iin Strict Confidence. To słychać. W electro-industrialu to jedna z najciekawszych obecnie grup. Mrocznie, patetycznie i interesująco. I oby tak dalej.

D'arcangelo - "Broken Toys Corner"
Bardzo przyjemny idm. Zaimponowali mi uroczą atmosferą płyty, czystością dźwięków i analogowym zabarwieniem tonalnych odchyleń aplitud ;-)

Deadbeat - "Wildlife Documentaries"
Myślałem, że będzie lepiej. Nadeszła pora słodkiego dubu, melodyjnego i elektronicznego. Reggae dla lubiących eksperymenty. Nieźle buja ;-) ~Scape Records.

Ogurusu Norihide - Humour
Przyszły ksiądz na laptopie tworzy japoński folk. Subtelnie balansuje między popem, muzyką ludową i elektroniką. Warto poznać.

Lackluster - "Wrapping"
Kolejny Fin, który zasmuca mnie, że taki kilkumilionowy kraj ma przynajmniej kilkunastu muzyków elektronicznych znanych na całym świecie, a taka 40 milionowa Polska ma może ich 3-4. I to najczęściej takich, którzy mieszkają za granicą.
Jak dla mnie jednak zbyt przypomina typową muzykę elektroniczną. Obiecywałem sobie więcej. Może następnym razem będzie lepiej? Być może lepiej już było.

Twine - "Recorder"
Dziwna muzyka, ale wcale nie taka rozwojowa jak sugerują. Choć postęp w porównaniu z poprzednią płytą jest słyszalny, to trochę się silą na eksperymenty i momentami jest naprawdę nudno. Tym bardziej, że to wszystko już było, inaczej tylko nazwane.

61-70
Diakof - "Soma"
Poznałem dopiero niedawno. Na wrocławskim koncercie. Ciepła, łagodna i melodyjna muzyka, jest zarazem pełna zimnego kolorytu, higienicznej czystości i minimalistycznej oprawy. Dla fanów Morr w pierwszej kolejności. Byłoby jeszcze lepiej gdyby płyta była bardziej zróżnicowana, mieszała więcej stylów w muzyce, czy sięgnęła po cięższe brzmienia. Szacunek dla tego Pana...

Isan - "Clockwork Orangerie"
Mikrokotki. Atłasowa muzyka. Słodka i co rzadkie, niebanalna. Ale przed jej słuchaniem nie polecam czytania gazet, w których reklamuje się ich płyty. Można się zawieść.

Nikakoi - "Sestrichka"
Po nazwie wykonawcy i płyty wnosiłbym przypuszczenie, że to Rosjanin. Bardzo do przodu elektronika, moim zdaniem, choć Casio muzyczki mógłby sobie darować.

Sleepwalk - "Torture Chamber"
Kraj zegarków, banków i czekolad jest zbyt uporządkowany by scena dark electro, EBM, czy electro-industrialu mogła zaistnieć. Istnieje jednak kilka grup, które tworzą ten kraj ciekawszym. Wśród nich jest niewątpliwie Sleepwalk.

Andrew Duke - "Sprung"
Zupełnie niezauważona produkcja. Od techno, idm, house po industrial i eksperymenty. Bip-hop to wydał, powinno Andrzeja to rekomendować.

Colony 5 - "Lifeline"
Jak na debiutantów w świecie synth-popu to rewelacja. Młodzi Szwedzi, którzy występowali już w Polsce mają spory talent do budowania interesujących kompozycji. Oby się nie stoczyli w otchłań prymitywnego synth-popu.

Final Selection - "Antihero"
Też miłe zaskoczenie dobiegające ze sceny synth-pop czy ładniej - future pop. Mieszanka synth, electro i future. Też debiutanci.

Naono - "Slope Drifting"
Dziwna, zaskakująca i nieco improwizacyjna muzyka elektroniczna. Czasami niestety nie bardzo wiedzą w co włożyć ręce ;-)

Dismantled - "Dismantled"
Jeden z ciekawszych, młodych amerykańsko-rosyjskich talentów na scenie dark electro. Pokręcona, schizofreniczna i mocna płyta. Choć nie świeci pełnym blaskiem. Może następna.

Andreas Tilliander - "Elit"
Nie bardzo mi się Mokira podoba (inny projekt Tilliandera), ale ta płyta, wydana przez zasłużoną wytwórnię Mille Plateaux, jest bardzo udana. Choć niestety jest dziełem zbyt repetetywnym, zbyt płaskim i zbyt monotonnym, by uznać je za arcydzieło.

71-80
Aoki Takamasa - "Silicom 2"
Kolejny wykonawca, który potrafi eksperymentować z dźwiękiem. Ale kombinuje także z rytmem, melodiami. I on też wydaje już kilka płyt rocznie...

Endanger - "Eternalizer"
Szi lafs ju, je, je, je, szi lafs ju, je, je, je, jeeeeee. Beatles ale w futurepopowej i nowoczesnej formie ;-)

Drexiya - "Hammersed by the Storm"
Detroit techno w swojej kolejnej odsłonie. Jednej z ostatnich w ich wykonaniu, niestety.

Project Pitchfork - "Inferno"
Inferno ( łacińskie piekło) chyba ma inny kolor, zapach i strukturę. A jeśli taki jak w wykonaniu Project Pitchfork, to będzie tam nudno jak diabli. Lepsze moim zdaniem są obie epki wydane prawie w tym samym czasie.

The Crüxshadows - "Wishfire"
Jeśli ktoś jeszcze nawiązuje do "gotyku" w muzyce electro-industrialnej to robi to raczej z sentymentu. The Crüxshadows robią jednak wrażenie, że im zależy. Naprawdę się starają, by ta mieszanka electro, dark wave i muzyki gotyckiej brzmiała dobrze i nowocześnie.

Funker Vogt - "Survivor"
Prędzej rozwiodę się z żoną, niż faceci zmienią muzykę, którą tworzą niestrudzenie od lat. Numer drugi pozwolił im na wejście do setki. EBM, electro-industrial w wersji "wojskowej".

Hagalaz Runadance - "Shadow of Your Soul"
Czasami dobrze mieć taką grupę na odtrutkę. Muzyka stara i dawna, grana na nowych i nowoczesnych instrumentach. Gratka dla "mroczniaków".

The Remote Viewer - "Here I Go again on My Own"
Kombinują, kręcą, próbują. Ambient, nowa elektronika, minimale o pięknych kształtach.

Farben - "Textstar"
Na początku robi duże wrażenie, ale tylko wtedy, gdy nie zna się twórczości Jelinka. Ja nie znałem. W sekrecie napiszę jednak, że żaden z niego Czech;-)

Boom Bip - "Seed to Sun"
Hip-hop niestety góruje na światowym rynku muzycznym. I nawet Ich Troje nie mają żadnych szans. To jest jednak zupełnie inny hip-hop. To jest Boom hip. Postmodernistyczna elektronika początku XXI wieku.

81-90
Press to Transmitt - "Outer Dislocation"
Zdecydowanie nie brzmi to jak muzyka radiowa. Nie brzmi jak muzyka, którą puścił(a)byś swojej miłości, by ją dobrze poznać. W ogóle to nie brzmi. Poszarpana, przybrudzona i niestety momentami nużąca muzyka. Dla odważnych. Warto zapamiętać nazwę.

Cruciform Injection - "Critical"
No ładnie, mało brakowało, a przegapiłbym tak sympatyczną płytkę. Są mało odważni w kompozycjach i zbyt przewidywalni bym miał ich potraktować jako wyzwanie. Grają jednak ciekawą mieszankę synth-popu, electro i muzyki rockowo-industrialnej w stylu wczesnego Nine Inch Nails. Przyszłościowa grupa. Utwór "Sister Electricy" plącze się po głowie.

Noise Process - "Neural Code"
Dark electro w całkiem przywoitym wykonaniu jak na debiutantów. Ciekawe melodie, choć mało urozmaicone. Słabo zrealizowane i wyprodukowane. Dość monotonna produkcja z czasem.

Covenant - "Northern Lights"
Jezu, jak ja się kiedyś zachwycałem tą grupą. Do tej pory uważam, że "Sequencer" to płyta wybitna. Ale "to se ne wrati". Faceci chcą robić karierę, chcą zarabiać pieniądze i nie ma co im się dziwić. Tu jednak nie podjęli tropu poprzedniej produkcji. Zrobili tylko dwa, trzy hity; reszta sucha, płaska i momentami strasznie banalna. Nic nowego, niestety.

Shuttle 358 - "Understanding Wildlife"
Yojo. Mało brakowało, a uwierzyłbym w wyjątkowość tej produkcji. Mikromuzyka dla fascynatów. Lepsze na pewno od Snd.

Fennesz - "Field Recordings 95-02"
Głeboko wierzę w zwycięstwo Ich Troje na festiwalu Eurowizji, gdyż taka banalna muzyka, jaką gra to męsko-damskie trio jest w krajach bogatej, starej Europy najchętniej słuchana i oglądana. Głeboko też wierzę w to, że Fennesz mógłby zostać najpopularniejszym muzykiem nowej elektroniki na świecie, gdyby tylko chciał. Talent ma, szacunek też, ale jest mało medialny i kontaktowy. Apogeum osiągnął jak na razie poprzednim albumem. To są skrawki. I pomyśleć, że to gitara i jej modulacje...

Maerz - "Love Streams"
Deutschland über alles. Nowoczesny, elektroniczny pop. Trochę click techno, trochę post rockowych elementów, deephouse'u i na szczęście niewiele naiwnych dźwięków i disco ubranka. Fani lalek Barbie, McDonaldsa i grupy Ich Troje moga być zawiedzeni.

Biosphere - "Shenzou"
Geir Jenssen, mieszkaniec dalekiej, norweskiej północy wydał kolejną płytę. Niestety nie zachwyca jak dawniej. Ambient, dark ambient z elementami muzyki poważnej.

Diary of Dreams - "Freak perfume"
Ponoć najsłabsza płyta Hatesa. Tak słyszałem od kilku osób. Mi się jednak przekornie podoba, bo nie lubię męczącej, mrocznej i podniosłej atmosfery muzyki gotyckiej w nadmiarze. Wolę za to trochę syntetycznych dźwięków i rytmicznych loopów. Może nie rzucających na kolana przy pierwszym słuchaniu, ale łagodnie ujmujących za serce. Paniom zdecydowanie bardziej się podoba ;-)

L'ombre - "Medicine for the meaningless"
Zdaje się, że najlepsze czasy Ant-Zen ma już za sobą. Mało, coraz mniej ciekawej muzyki tam się wydaje. L'ombre to jeden z wyjątków. Dark ambient i postindustrial.

91-100
Interpol - "Turn on the Bright Lights"
No tak, kolejny muzyczny McDonald, po pierwszym przesłuchaniu miałem takie myśli. Mroczny, niezbyt popowy i trochę jednak niszowy, wciąz jednak McDonald. Z czasem przekonałem się, że 20 lat później Joy Division może wrócić do pamięci młodych ludzi właśnie za sprawą grupy Interpol. I to jest bardzo optymistyczne i przemawiające za tą kapelą.

Melotron - "Weltfrieden"
Doceniam rozwój muzyczny tej grupy, bardziej nawet niż samą grupę. Grają synth-pop ale z płyty na płytę coraz dojrzalszy i coraz ciekawszy. Co rzadko której grupie się udaje; słychać, że bawią się tym co robią. Kto wie, może też bawią się słuchaczami?

Disharmony - "Moonflower"
Bardzo miła niespodzianka ze Słowacji. Dark electro, mroczna elektronika, klasycznie przesterowane wokale. Przyszłościowa grupa. Kombinują.

Arpanet - "Wireless Internet"
Kraftwerk i ich niemieckie, komputerowe brzmienie przeniesione w czasy miłosiernie nam panujących: prezydenta Kwaśniewskiego, Jana Pawła II i Dżordża Dablju Busza. Odgrzewany kotlet, ale przyprawiony wyśmienicie. Jak na modę brzmienia lat 80-tych, to Arpanet i tak pomysłowo i nowocześnie gra. Do posłuchania.

Schneider tm - "Zoomer"
Wiele sobie obiecywałem po tej płycie, ale rozczarowanie było spore. Banalna niestety struktura, banalne melodie, choć nie mogę odmówić pewnych prób innego spojrzenia na muzykę. ( Pewnych, trochę, ewentualnie) i takie inne niedopowiedziane powiedzonka nie zmienią faktu, że to rewelacyjne nie jest.

Micronaut - "Ganymede"
Dziwnie magiczna to produkcja. Od potężnych basów, po syntetyki, cieżkie i mroczne. Szorstka i mało urozmaicona propozycja wokalisty Sister Machine Gun - Chrisa Randalla.

Dioxyde - "Torschlusspanik"
Byłem mocno zaciekawiony ich debiutem, bo z jednej składanki pamiętałem ich świetny numer. Płyta jednak nie jest tak dobra jak tamten remiks. Zbyt dużo w niej odwołań do Suicide Commando i wczesnego EBM. Fanom Hocico również może przypaść do gustu.

Daedelus - "Invention"
Spokojne, nastrojowe improwizacje. Nujazzowe kompozycje zaprawione sporą ilością elektroniki. Momentami schizofrenia i psychodelia a la Coil. Hip-hopu na szczęście niewiele.

EU - "Warm Math"
Myślałem, że będzie lepiej. Smutne elektroniczne pejzaże mieszają się z lakonicznie łamaną perkusją. Było już lepiej.

Manual - "Ascend"
Morr robi furorę wśród elektroników. Manual to jeden z wykonawców, który mnie do siebie nieszczególnie przekonał, ale z jego wizją twórczą wypadałoby się zapoznać. Może coś z niego wyrośnie ;-)

PS. Musiałem jednak wyróżnić kolejne płyty, które poznałem już w 2003, ale ponieważ nie chce mi się teraz zmieniać całej listy, dodałem je na końcu.

This morn' omina - 7 years of famine
Kandis - Airflow
Information - Biomekano
Crunch - 2
Random_inc - Walking in Jerusalem
Thomas Fehlmann - Visions of blah
Lazyfish & Mewark - S/t
Infant - Grownig up
Ms. John Soda - No P. or D.
Loscil - Submers
Loess - Loess
Wauvenfold - 3fold

-- r@ [4 marca 2003]



ostatnie artykuły autora:
r@ prezentuje swoją listę najlepszych płyt 2007 -- [1 lipca 2008]
Nowa "gęba" kultury gotyckiej -- [27 stycznia 2005]
Najpopularniejsze grupy na postindustry.org -- [2 lipca 2003]
ElectroNowa muzyka maszyn (górniczych) v2.2 -- [19 marca 2002]
Orkus (9/99) i moda -- [2000]
  więcej...

powrót do artykułów »


Szukaj:

nowe na stronie:
Jan Grünfeld - Music f…
Simfonica - Song of the…
Roman Catholic Skulls…
Chvad SB - Phenomenali…
Lonsai Maikov - Déce…
Robert Henke w Chorzowie
Dog in the Evening…
Sublamp - Cathedrals o…
Eric Hofbauer Quintet…
Dagshenma - Humane to…
MNL 9 - Morning Mystery
Przypadki Derniere Volonte
Fasci di Combattimento…
Loren Connors - Portrait…
Aine O'Dwyer - Music…
Pierre Schaeffer - Ci…
Willy Stamati - Industri…
Lulu Rosenkrantz - Weltg…
People Like Us - This…
La Dernière Atta…
więcej »

polecamy | więcej »

© 1996-2017 postindustry.org


wygenerowane w 0.03 s.