¤ Psyche - 04.10.2003, Poznań, Piwnica 21 ¤

W sobotni wieczór 4 października odbył się w poznańskim klubie Piwnica 21 koncert legendarnego już duetu Psyche. Koncert został zorganizowany przez agencje Vertigo Promotion, dla której należą się wielkie ukłony, nie tylko za zaproszenie gwiazdy, ale również za zorganizowanie całej imprezy, która była bardzo udana. Zarówno koncert jak i cała impreza po koncercie nie ma nic do zarzucenia, aczkolwiek parę rzeczy zastanawia mnie do tej pory, dlaczego przebiegły w tym kierunku... ale po kolei.

Cała impreza miała rozpocząć się o godzinie 20. Już po 19 pod klubem zaczęły się gromadzić grupki fanów spragnionych "świeżej krwi", co wywoływało nie małe zdziwienie i ciut dosadne komentarze przypadkowych przechodniów przechodzących pod klubem.
Po małym spóźnieniu (ok. 30 min) na scenę weszli muzycy zespołu No_Signal_Detected z Gdańska i maszyna ruszyła.... Ostre wokale, gitarowe riffy i elektroniczno-beatowe tło z minuty na minutę porywały coraz to większe grupki ludzi zgromadzonych pod scena do zabawy, a było się przy czym bawić. Koncert został zagrany sprawnie i z wielkim rozmachem. Duże brawa dla wokalisty H_12, za ogromną charyzmę na scenie, dzięki której występ NSD zyskał inny wymiar. Mimo tego, że grupa nie ma na swoim koncie jeszcze żadnej płyty, to na scenie wypadli jak prawdziwi profesjonaliści, którzy mogliby śmiało konkurować z niejedną zachodnia grupą. Panowie co prawda mają już wydane demo, ale z ciut inną muzyką niż zaprezentowali na koncercie. Ja osobiście nie mogę się już doczekać, aby w spokoju wysłuchać tego materiału, który prezentują na koncertach. Rozgrzewający występ trwał ponad 40 min. Po czym panowie zabisowali i zeszli ze sceny żegnani gromkimi brawami. W czasie, kiedy trwał występ NSD, Darrin Huss i Remi Szyszka raczyli się polskim piwem siedząc przy stoliku i rozmawiając sobie, od czasu do czasu podpisując płyty, robiąc sobie zdjęcia z fanami.

Od momentu, kiedy muzyka na scenie ucichła wszyscy musieli poczekać chwilę i pozwolić chłopakom z Psyche szybciutko zainstalować swoje instrumenty.
Kiedy na scenie pojawił się pan Huss, w klubie zawrzało a pod sceną i tak małego klubu zrobiło się bardzo tłoczno. Na przywitanie zespół otrzymał gorące brawa a w ripoście na nie porwał wszystkich do zabawy utworem "The Hidding Place", który pochodzi z przed ostatniego pełno wymiarowego wydawnictwa o takim samym tytule. Było to moje pierwsze zetknięcie z grupa Psyche na żywo i mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że Darrin umie śpiewać ;). Jakoś nigdy nie mogłem sobie wyobrazić występującego Darrina na scenie, jego scenicznego zachowania, tymczasem show podczas koncertu przeszedł moje najśmielsze oczekiwania. Szybkie beatowe tła generowane z instrumentów Remiego oraz miotający się w tanecznych pląsach ;) Darrin. Łaaałłł... no, no. Fajnie, fajnie. Już pisałem to podczas recenzji płyty "Hidding Place", że Remi Szyszka to najlepszy nabytek Psyche, który daje wiele energii grupie, poprzez nowoczesne, taneczne aranżacje utworów. Repertuar, jaki grupa zaprezentowała podczas koncertu to głównie materiał z "The Hidding Place"oraz epki "Endangered Species", która zawierała remiksy utworów z w/w płyty oraz kilka nowych kompozycji. Nie zabrakło także wielkich hitów duetu takich choćby jak "Prisoner to Desire", "Misery", "Unveiling the Secret" z "najcerową" wstawką :). Należy także wspomnieć o dwóch bardzo miłych incydentach podczas występu. Pierwszym była paląca się świeczka podarowana przez fana Darrinowi podczas jednego z utworów, za co Darrin bardzo ciepło podziękował oraz wykonanie a'capella utworu (co prawda nie całego) "Angel Lies Slepping", który był odpowiedzią dla fanów skandujących pod sceną o wykonanie tegoż numeru. I tak to wyglądało w telegraficznym skrócie, jednakże cała impreza nie zakończyła się na występach grup, ponieważ organizator zorganizował after-show party.
After-show party podzielone było na dwa sety. Jeden krótszy drugi dłuższy. Pierwszy prowadzony był przez wokalistę NSD - H_12. Energetyczna mieszanka EBM/electro, która z miejsca porwała ogromną liczbę ludzi do podrygów na parkiecie. Głównie dominowały grupy, o których wiele się pisze ostatnimi czasy. Czyżby to kontynuacja jakiejś dziwnej tendencji wykreowanej za zachodnią granicą... ??? Ale w przeciwieństwie do setu, który był następnie grany przez pana (przepraszam, ale nie pamiętam jak się owy pan zwał ;)) z ElectroNation ten był wyśmienity. Piszę, że w przeciwieństwie, bo moim zdaniem repertuar drugiego setu moim zdaniem był, co najwyżej nudny i nie wnoszący żadnej świeżości ani tym bardziej odmiany. Głównie przeważały rytmy synth-popowe (chyba, że ja się nie znam) i to właśnie one zaważyły na całym wizerunku. Nie ukrywam, że lubię sobie także poskakać przy takiej muzyczce, ale bez przesady. Jadąc na imprezy kończące się after-show party jestem przeświadczony, że nie będę się bawił tylko przy VNV Nation czy Covenancie pomimo tego, że bardzo lubię te grupy. No ale to są moje i tylko moje odczucia, wiec mam nadzieję, że nikt się nie obrazi :).
Podsumowując całą imprezę uważam ją za bardzo udaną. A Ci, którzy nie byli niech bardzo żałują, a jest czego...

-- von Trzasken [12 listopada 2003]

powrót do relacji »


Szukaj:

nowe na stronie:
Jan Grünfeld - Music f…
Simfonica - Song of the…
Roman Catholic Skulls…
Chvad SB - Phenomenali…
Lonsai Maikov - Déce…
Robert Henke w Chorzowie
Dog in the Evening…
Sublamp - Cathedrals o…
Eric Hofbauer Quintet…
Dagshenma - Humane to…
MNL 9 - Morning Mystery
Przypadki Derniere Volonte
Fasci di Combattimento…
Loren Connors - Portrait…
Aine O'Dwyer - Music…
Pierre Schaeffer - Ci…
Willy Stamati - Industri…
Lulu Rosenkrantz - Weltg…
People Like Us - This…
La Dernière Atta…
więcej »

polecamy | więcej »

© 1996-2017 postindustry.org


wygenerowane w 0.018 s.