¤ Dissonant Elephant - Le Reveil de Neptune ¤



Old Europa Cafe 2008

Ocena:
4.5

1. Poudre Bleue, 2. Le Reveil De Neptune, 3. L’epaule D’Orion, 4. Bleue Et Or Sous La Neige, 5. La Pluie Argentee De Pays Dogon, 6. Et Bien Soit! Va Pour Le Transsiberien!, 7. Feu Du Bengale, 8. Ronds Dans L’eau, 9. Mecanique Du Chaos


Nie powinien dziwić nas fakt, że Mathieu Broquerie wielokrotnie nagrywał wspólnie z Thierrym Jolifem, znanym z Lonsai Maikov. Już choćby pobieżne przesłuchanie "Le Reveil de Neptune" pozwala stwierdzić, że mamy tu do czynienia z podobną wrażliwością, pokrewnym postrzeganiem muzyki. W istocie przekłada się to także na zbliżone brzmienie, instrumentarium i sposób komponowania, choć Dysonansowy Słoń w żadnym razie nie jest prostym klonem Lonsai Maikov. Można raczej odnieść wrażenie, że oba projekty rozwijały się razem, w jakiś sposób (świadomy lub nie) oddziałując na siebie.

Muzyka Lonsai Maikov, choć bardzo prosta, chwilami wręcz nieporadna, wygrywa z zawartością wielu innych płyt, bo jest w niewymuszony sposób szczera. Bardzo pięknie napisał o tym swego czasu Stark na łamach swojego Santa Sangre Magazine, recenzując split Thierry'ego Jolifa i właśnie Mathieu Broquerie. O solowej płycie tego ostatniego powiedzieć można to samo. To nie jest arcydzieło obróbki studyjnej czy eksperymentu formalnego, to nie jest twórczość krzykliwa i czymkolwiek epatująca. To tylko dziewięć skromnych kompozycji, które trudno jednoznacznie zaklasyfikować, co zresztą w żadnym razie nie oznacza jakiegoś nieprzemyślanego, postmodernistycznego eklektyzmu. Balansowanie na pograniczu kilku stylistyk zdaje się tu być czymś naturalnym, wypływającym prosto z serca kompozytora. Dissonant Elephant funkcjonuje być może - choćby z racji na pokrewieństwo duchowe i artystyczne z Lonsai Maikov czy na fakt wydawania się w Old Europa Cafe - gdzieś na obrzeżach sceny neofolkowej lub postindustrialnej, ale... Ale tak naprawdę to coś zupełnie innego: to osobliwe połączenie ciepłej, ambientalnej elektroniki, neofolkowej ballady, awangardowej muzyki 'poważnej' i lekko jazzującego rocka. Być może jakieś zastosowanie miałyby tu wyświechtane etykietki typu 'chillout' czy 'lounge', gdyby tylko nie kojarzyć ich automatycznie z taśmową tandetą. Hm, ale pomylić się można, w każdym razie na pierwszy rzut ucha, bo to naprawdę niepozorna muzyka. Ale także poczciwa (to słowo znajduje tu świetne zastosowanie) i po prostu fajna. To jest jej siłą.



-- Adam T. Witczak [2 lutego 2012]



ostatnie recenzje autora:
SPK - Zamia Lehmanni - Song of Byzantine Flowers -- [15 listopada 2017]
Feanch, Dutour, Lubat - Grand Air LP -- [15 października 2017]
The Third Eye Foundation - The Dark -- [14 października 2017]
Dissonant Elephant - 5 larmes de cristal -- [13 października 2017]
Club Alpino - Woouldy -- [23 września 2017]
  więcej...



inne recenzje Dissonant Elephant:
Dissonant Elephant - 5 larmes de cristal -- Adam T. Witczak [13 października 2017]

powrót do recenzji »


Szukaj:

nowe na stronie:
SPK - Zamia Lehmanni…
Feanch, Dutour, Lubat…
The Third Eye Foundati…
Dissonant Elephant - 5…
Club Alpino - Woouldy
Club Alpino - Tunga
Roman Wierciński - We ar…
Jan Grünfeld - Music f…
Simfonica - Song of the…
Roman Catholic Skulls…
Chvad SB - Phenomenali…
Lonsai Maikov - Déce…
Robert Henke w Chorzowie
Dog in the Evening…
Sublamp - Cathedrals o…
Eric Hofbauer Quintet…
Dagshenma - Humane to…
MNL 9 - Morning Mystery
Przypadki Derniere Volonte
Fasci di Combattimento…
więcej »

polecamy | więcej »

© 1996-2017 postindustry.org


wygenerowane w 0.17 s.