¤ Von Thronstahl - Corona Imperialis ¤



Trutzburg Thule 2012

Ocena:
4

1. Majestät Brauchen Sonne, 2. Heimwärts Wir Fahren, 3. Regnum, Super-Regnum, 4. Tausend Jahre Später, 5. Hierosolyma Est Perdita, 6. And After the War, 7. Marching Home, 8. Coming Home, 9. All Along the Railway Track, 10. An Bahnsteigen Stehn, 11. Du Trägst Die Liebe, 12. Königssöhne / Sterntaler


Chciałoby się zacząć tę recenzję z należytym patosem, nie szczędząc czytelnikom pompatycznych sformułowań i porywających do boju haseł. Wiadomo - epitafium, łabędzi śpiew, wielkie pożegnanie, statek dobił do portu i tak dalej. A jednak trudno mi się na to zdobyć... bo trudno mi wyrobić sobie zdanie na temat tego albumu.
To dziwna płyta. Militarna, marszowa, monumentalna - a zarazem w jakiś nieokreślony sposób stonowana, o ograniczonym poziomie ekspresji. Neoklasyczna, orkiestralna - choć nie pozbawiona do końca rockowych gitar i elektronicznych beatów. Nie zdziwcie się, jeśli będziecie mieli wrażenie, że czegoś tu brak, choć trudno powiedzieć - czego. Wynika to może z faktu, że - jak na Von Thronstahl - jest to album bardzo minimalistyczny. Środki wyrazu zostały zredukowane, nie usłyszymy tu postmodernistycznego przeładowania, nieustannych pastiszy, cytatów i aluzji, tych wszystkich stylistycznych fajerwerków, znanych z "Bellum Sacrum Bellum!?" i "Germanium Metallicum", o "Consriptvm" nie wspominając. Daleko tu jednak także do balladowego klimatu "Sacrificare", co nie znaczy, że nie ma akcentów neofolkowych, bo są - vide urokliwie melancholijny "An Bahnsteigen Stehn", perełka albumu.
Paradoksalnie wydaje się więc, że na tym niepozornym krążku Klumb i towarzyszący mu zespół Spreu und Weizen zawarli jakąś cząstkę każdego z wcześniejszych wydawnictw Stalowego Tronu. Naprawdę, nie wiem, co mógłbym jeszcze napisać. Jestem nieco skonsternowany. Jest wieczór, kolejny dzień tzw. życia, w słuchawkach Von Thronstahl i wspomnienie poczciwych 'lat burzy i naporu', gdy dokonywało się z przejęciem egzegezy każdej kolejnej piosenki dzielnego Josefa i na lekkim rauszu knuło się rewoltę przeciw współczesnemu śfjatu. A teraz został z tego już tylko konserwatyzm zmęczenia... I taka właśnie jest ta płyta.

Przypomina się fragment starego wywiadu z Ernestem Jungerem, zatytułowanego 'Bruderszaft ze śmiercią':

DER SPIEGEL: Nie żałował pan żadnej ze swoich przygód?

ERNST JÜNGER: No cóż, jeśli o to chodzi, to muszę jednak powtórzyć za starym Goethem: 'A przyjdzie też czas taki, że i w spokoju zechcemy ucztować'.


[recenzja ukazała się na http://portal-wroclaw.pl]

-- Adam T. Witczak [21 listopada 2012]



ostatnie recenzje autora:
SPK - Zamia Lehmanni - Song of Byzantine Flowers -- [15 listopada 2017]
Feanch, Dutour, Lubat - Grand Air LP -- [15 października 2017]
The Third Eye Foundation - The Dark -- [14 października 2017]
Dissonant Elephant - 5 larmes de cristal -- [13 października 2017]
Club Alpino - Woouldy -- [23 września 2017]
  więcej...



inne recenzje Von Thronstahl:
Von Thronstahl - Bellum Sacrum Bellum!? -- lewy [29 grudnia 2004]
Von Thronstahl - Conskriptvm -- Adam T. Witczak [30 czerwca 2010]
Von Thronstahl - Sacrificare -- eliks [9 sierpnia 2008]

powrót do recenzji »


Szukaj:

nowe na stronie:
SPK - Zamia Lehmanni…
Feanch, Dutour, Lubat…
The Third Eye Foundati…
Dissonant Elephant - 5…
Club Alpino - Woouldy
Club Alpino - Tunga
Roman Wierciński - We ar…
Jan Grünfeld - Music f…
Simfonica - Song of the…
Roman Catholic Skulls…
Chvad SB - Phenomenali…
Lonsai Maikov - Déce…
Robert Henke w Chorzowie
Dog in the Evening…
Sublamp - Cathedrals o…
Eric Hofbauer Quintet…
Dagshenma - Humane to…
MNL 9 - Morning Mystery
Przypadki Derniere Volonte
Fasci di Combattimento…
więcej »

polecamy | więcej »

© 1996-2017 postindustry.org


wygenerowane w 0.028 s.