¤ Silbernacht - Liebe und Verfall: Die Hoffnung Stirbt, Die Liebe Nicht ¤



The Ajna Offensive 2007

Ocena:
4

1. Das Erwachen, 2. Liebe und Verfall, 3. Unter den Sternen, 4. Wenn Der Tod Nur Sehnsucht Weckt

"Liebe und Verfall" to jedna z bardziej oryginalnych płyt, jakie miałem okazję słyszeć w życiu. Artysta zastosował środki proste, ale w sposób bardzo sugestywny i poniekąd odbiegający od utartych schematów.

Wydaje się, że ambicją twórcy było nagranie czegoś w rodzaju soundtracku do niemych filmów z pierwszych trzech dekad minionego stulecia. Być może chodzi o znany skądinąd koncept ścieżki do filmu, który de facto nie istnieje, a być może to dzieło natury ogólnej, mające przekrojowo oddawać nastrój i styl epoki.

Muzyka to dark ambient, przesycony jednak nie grozą i napięciem, a raczej pewnym rodzajem onirycznej nostalgii. Konstrukcja muzyki jest zasadniczo bardzo prosta, bazuje bowiem na odwiecznych w tym gatunku, przeciągłych, jednostajnych quasi-melodiach syntezatorów, imitujących organy, skrzypce czy chóry. Istota oryginalności Silbernacht tkwi jednak w obróbce, jakiej poddano źródłowe brzmienie. Otóż efekt jest na tyle sugestywny, iż gotowi bylibyśmy uwierzyć, że to stuletnia płyta, zawieruszona gdzieś na strychu prababci czy w najciemniejszym kącie sklepiku starego antykwariusza. Powiem więcej - rzecz brzmi, jakby właśnie docierała do nas wprost sprzed tych stu lat, jakby dźwięk sączył się przez jakąś niezwykłą szczelinę w czasoprzestrzeni.

Wszystko jest tu silnie rozmyte, nieuchwytne, lo-fi, dogłębnie poszarzałe i spowolnione. Melodie, które słychać, notorycznie zlewają się ze sobą, wypływają z mgły i giną w niej, cały czas mając w sobie tę niepojętą nostalgię. Jeszcze raz powtarzam: to nie jest ani groza, ani nawet żałoba czy żal. Raczej sen przypominający o czymś dawno minionym, nieledwie zatartym w pamięci i odrealnionym. Postaci ze starych fotografii - eleganccy panowie z wąsami i monoklami, wyzwolone damy z długimi cygarami - na nowo ożywają, ale to jednak tylko złudzenie: nie słyszą nas i rozpływają się za każdym razem, gdy tylko chcemy ich dotknąć.

-- Adam T. Witczak [22 marca 2014]



ostatnie recenzje autora:
SPK - Zamia Lehmanni - Song of Byzantine Flowers -- [15 listopada 2017]
Feanch, Dutour, Lubat - Grand Air LP -- [15 października 2017]
The Third Eye Foundation - The Dark -- [14 października 2017]
Dissonant Elephant - 5 larmes de cristal -- [13 października 2017]
Club Alpino - Woouldy -- [23 września 2017]
  więcej...

powrót do recenzji »


Szukaj:

nowe na stronie:
SPK - Zamia Lehmanni…
Feanch, Dutour, Lubat…
The Third Eye Foundati…
Dissonant Elephant - 5…
Club Alpino - Woouldy
Club Alpino - Tunga
Roman Wierciński - We ar…
Jan Grünfeld - Music f…
Simfonica - Song of the…
Roman Catholic Skulls…
Chvad SB - Phenomenali…
Lonsai Maikov - Déce…
Robert Henke w Chorzowie
Dog in the Evening…
Sublamp - Cathedrals o…
Eric Hofbauer Quintet…
Dagshenma - Humane to…
MNL 9 - Morning Mystery
Przypadki Derniere Volonte
Fasci di Combattimento…
więcej »

polecamy | więcej »

© 1996-2017 postindustry.org


wygenerowane w 0.955 s.